Zawody

METHODA ZE STOPEREM W RĘKU

Przyznam szczerze, że tym razem nad wodę jechałem na przysłowiowego pewniaka. Kiedy tylko mogę i mam trochę wolnego, korzystam i trenuję metodę. Tym razem chciałem poćwiczyć trzymanie ryb w łowisku i łowienie w tempo. Nie zależało mi na selekcji, ale na regularności. Chciałem po prostu cały czas łowić bez przestojów, najlepiej równo co kilka minut. Na odwiedzanym przeze mnie łowisku jest to możliwe, ale o tym za moment…

Homar- rak oraz marcepan na dzisiejszą methodę.

Ryby z mojego łowiska lubią jak stół zastawiony jest syto. Do kuwet powędrowały więc dwa smaki i kolory: czerwony homar z rakiem oraz jasnobrązowy marcepan od Bestfeed. Na wstępne nęcenie do wody powędrowały po 4 podajniki pelletów. Miałem też zanętę na wypadek gdyby jednak ryby wybrzydzały lub miały momenty gorszego żerowania. W trakcie wstępnego nęcenia do wody trafiły także dwa podajniki ze spożywką.

Taka ilość rubinowego pelletu o smaku raka na pewno wystarczy.

Podczas łowienia latem na metodę zakładam, że częstotliwość brania nie może być większa niż co 10 minut. Jeśli po 10 minutach brania nie ma, zwijam zestaw, nabijam podajnik i przerzucam zestaw. Procedurę powtarzam regularnie.  Podczas poprzedniej wyprawy udało mi się dojść do odstępów sześciominutowych między braniami. Jeśli brania by się przeciągły a ryby pokazywały by się co kilkanaście minut lub dłużej to zmieniłbym linie łowienia lub wariant nęcenia. Jeśli chodzi o nęcenie tak naprawdę na odwiedzanym przeze mnie łowisku widać od razu czy trafiliśmy z taktyką czy nie ponieważ ryby bardzo szybko wchodzą w pole nęcenia. Jeśli wszystko jest odpowiednio przygotowane pierwsze obcierki widoczne są po maksymalnie pięciu minutach. Tak było i tym razem. Częstotliwość brań jaką udało mi się osiągnąć wynosiła około 8 minut. Zmieściłem się więc w ustalonej normie.

Pierwsze branie już po kilku minutach.

Karpiki – rozmiar sportowy

Pełnołuski karp wybrał truskawkową kuleczkę pop up.

Jak widać kulki pop up od Bestfeed są u mnie w ciągłym użyciu.

Podczas wędkowania łowiłem mieszany rybostan. Najwięcej było oczywiście karpi, oprócz których do podbieraka trafiło także kilka linów, karasi pospolitych i karasi srebrzystych. Przyłowem był pełnołuski karpik, który wybrał truskawkowego pop’upa. 8 milimetrowa kuleczka razem z pomarańczowym waftersem była w tym dniu najlepsza. Na poprzednich wyprawach dobrze działał także kolor żółty.

Narożniki zbiorników to zawsze dobre miejsca

Japoniec już całkiem przyzwoity.

Karaś pospolity w pełnej krasie.

Łowisko, w którym przeprowadziłem trening ma gwałtowne spadki, a także nierówności na dnie, wyczuwalne podczas gruntowania tzw. garby. Ryby wolą jednak równe blaty i tam najchętniej pobierają pokarm. Zaznaczyłem to ponieważ siedzący obok wędkarze próbowali swoich sił na stromym spadku, co przy łowieniu na metodę nie mogło się udać. Niedoświadczeni łowcy męczyli się z podaniem towaru i nie czytali wody. Podajnik za każdym razem staczał się w dół gubiąc po drodze zawartość i wskazując fałszywe brania. Moja metoda przebiegła za to dość poprawnie. Złowiłem sporo ryb i co ważne wszystko skutecznie zagrało.

Zielony lin. W tym dniu było ich całkiem sporo.

Tekst i foto: Marcin Cieślak

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress