Zawody

WYWIAD Z JAKUBEM DERLAGĄ – MISTRZEM ŚWIATA kat. U-20

Jakub Derlaga – indywidualny Mistrz Świata juniorów w kat. U 20. Kuba podczas dwóch tur “skasował” dwie jedynki sektorowe wyławiając z wody ponad 24 kilogramy ryb! Zadaliśmy kilka pytań młodemu mistrzowi, członkowi ekipy Tubertini, reprezentantowi klimontowskiego koła .

Na początku gratuluję zdobycie Mistrza Świata w Irlandii – opowiedz o emocjach. Spełniło się Twoje największe, wędkarskie marzenie? Jak łowiłeś ? Co było kluczem do sukcesu?

Dziękuję i witam serdecznie wszystkich moczykijów! Tak , zdecydowanie ten tytuł jest spełnieniem moich marzeń. Łowisko Inniscarra Lake to bezwstydnie rybna, choć niełatwa woda. Wynik na zawodach budowały gatunki typowe dla polskich wód tj. płocie , leszcze, okonie i hybrydy. Na pewno dużo pewniej jako reprezentacja czujemy się na takich rybach , niż na np. karpiach i karasiach w Hiszpanii. Trudność wędkowania na tej wodzie polegała w głównej mierze na dużej głębokości ( ok. 5 m na tyczce , nawet do 10 m na matchu , w zależności od dystansu łowienia), nieustannym i koniecznie celnym donęcaniu z ręki ( podczas jednej 4-godzinnej tury zużywaliśmy 15 l mieszanki do donęcania ! ), duży spad dna w kierunku środka zbiornika oraz dochodzącym do tego wszystkiego wysokim tempie wędkowania ( nawet do 160-180 ryb w 4 h ) . Dużo zawodników miało również problemy ze spinaniem ryb i pudłowaniem brań. Kluczem do sukcesu na tych zawodach było odpowiednie skoordynowanie wszystkich tych elementów tak, aby łowić jak najszybciej i jak najefektywniej. Szczególnie zapadnie mi w pamięci 2 tura zawodów., kiedy wylosowałem stanowisko na urwisku skalnym. Podczas gruntowania, które wykonywałem  przed rozstawieniem stanowiska , pierwszy raz w życiu staczał mi się gruntomierz, kiedy chciałem postawić go na gruncie – tak ostry w niektórych miejscach był spad. Około 8-9m od brzegu udało mi się znaleźć niewielką półkę, na której spad był łagodniejszy. Obawiałem się , czy dystans na którym znajduje się półka nie będzie znajdował się zbyt blisko brzegu i czy ryby w pierwszej fazie zawodów wejdą w łowisko, co przy wspomnianym wcześniej wysokim tempie wędkowania wykluczałoby dobrą lokatę w sektorze. Postanowiłem jednak zanęcić łowisko bliżej. Ryby z łowiska MŚ miały to do siebie, że jeżeli już zjawiały się w zanęcie, to brały na całego. Chyba już nigdy nie zapomnę uczucia olbrzymiej ulgi, kiedy wstawiłem pierwszy raz zestaw i branie nastąpiło dosłownie w ciągu kilku sekund. Decyzja okazała się być słuszną.

Należysz do drużyny Tubertini. Opowiedz o Italian Masters i Tubertini day w którym niedawno startowałeś.

Italian Masters to zdecydowanie największa impreza wędkarska, na jakiej miałem przyjemność startować. Pełna hala sportowa zawodników oraz sama oprawa tej imprezy to chyba dwie najbardziej rozpoznawalne rzeczy z tego włoskiego, wędkarskiego święta. W tym roku, wraz z moją drużyną w której składzie łowili również Artur Kulka, Bartek Krzyżak i Mateusz Łapacz wygraliśmy całe zawody, pokonując setki zawodników, w tym wielu mistrzów świata i europy. To kolejne niesamowite uczucie. Kanały nieopodal Ostellato obfitowały w małe leszczyki. Przez dwa dni treningów wypracowaliśmy skuteczną metodą ich sprawnego odławiania. Kluczowe w niej było stosowanie zestawów na lekkich ( 0,4-0,8 g ) spławików z metalowymi antenkami. Leszczyki, pomimo że występowały w dużej ilości, bardzo niechętnie żerowały. Różnica między “naszymi” zestawami a “klasycznymi” była kolosalna. Dzień później startowaliśmy na tym samym łowisku w zawodach Tubertini Day. Tym razem dużo mniejszych, bo w zawodach startowało “zaledwie” ok.300 osób ?! Taktyka była wypracowana na treningach. Ponownie perfekcyjnie wszystko zagrało w wyniku czego pewnie wygraliśmy swoje sektory i zajęliśmy 1 i 3 miejsce w klasyfikacjach par. Wyprawa do Włoch to zawsze coś wyjątkowego. Uważam, że z każdych zagranicznych zawodów można przywieźć duży bagaż doświadczeń i sporo ciekawych rozwiązań.

Już jako 14-latek osiągałeś sukcesy jako “spławikowiec”. Wystarczy przypomnieć 7 miejsce na Mś we Włoszech. Nazwałbyś siebie wędkarzem wyuczonym czy tym z zawodniczym szóstym zmysłem ?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie ? Z jednej strony starty w zawodach były dla mnie zawsze sprawą priorytetową – oddawałem się temu w pełni , poświęcałem treningom i przygotowaniom jak tylko mogłem. Staram się profesjonalnie podchodzić do każdego szczegółu, żeby móc wyeliminować czynnik szczęścia na zawodach do minimum. Z drugiej jednak strony popularne w światku wędkarskim określenie “szóstego zmysłu” to w mojej opinii wypadkowa doświadczenia, wiedzy oraz umiejętności podejmowania słusznych decyzji jak i ryzyka. Każdą z tych rzeczy nabieramy z czasem, każda wyprawa na trening czy zawody powoduje gromadzenie każdej z nich. W sporcie wędkarskim zdecydowaną większość rzeczy trzeba wypracować. Najważniejsze to być wszechstronnym. Co z tego, że będziemy mieli bardzo dużą wiedzę, jeżeli zabraknie techniki, jak i na odwrót. Każdy aspekt i każdy detal jest niezwykle istotny.
…..
Kto zaraził Cię wędkarstwem?

Wędkarstwem zaraził mnie mój tata. Nie pamiętam ile miałem lat, kiedy pierwszy raz wybrałem się na ryby, może 4 ? Byłem za mały by to pamiętać. Na początku nie wędkowaliśmy w zawodach .Łowiliśmy najczęściej na popularną “sprężynę ” oraz drapieżniki. Kiedy zainteresowałem się startowaniem w zawodach, otrzymałem wielkie wsparcie od taty. Bardzo się poświęcał, żebym mógł startować i mieć wszystko, co było do tego potrzebne. Z perspektywy czasu patrzę, że bardzo mądrze wszystkim zarządzał. W głównej mierze dzięki jego pomocy miałem możliwość spełniać swoje marzenie. Bardzo cieszy mnie, że do dzisiaj obstawia mnie na zawodach.

Twój wędkarski autorytet?

Wędkarski autorytet ? Jest wielu zawodników których staram się podpatrywać, jednak największy wpływ na mój rozwój miał na pewno Pan Artur Kulka. To absolutnie topowy zawodnik o wielkiej wiedzy wędkarskiej, potrafiący w bardzo prosty sposób ją przekazać. Współpracujemy razem 2 lata i uważam, że w tym czasie poczyniłem największy postęp. Pan Artur to także świetny trener- nie musi długo obserwować zawodnika żeby wiedzieć co jest dobrze, a co do poprawy w technice. Przy każdej okazji uczę się wielu przydatnych rzeczy, za co jestem mu bardzo wdzięczny.

Masz na koncie także liczne sukcesy na arenie krajowej, np V-ce Mistrza Polski. Które zawody z domowego podwórka zapadły Ci w pamięci?

Najbardziej zapadły mi zawody podczas których zdobyłem swój pierwszy medal Mistrzostw Polski . Zawody odbywały się w 2014 roku w Kluczborku. W tamtym okresie zawody w kategorii u-18 rozgrywano w 3 turach. Ponadto na miejscu razem z tatą byliśmy już tydzień wcześniej na zawodach GPO Opole w celu obserwacji i rozpoznania łowiska. Przygotowania do tych zawodach były długie i ciężkie. Tydzień szybkościowego łowienia leszczyków w trzydziestokilku-stopniowym upale, podczas treningów nawet dwa razy dziennie był niesamowicie męczący, jednak dzięki poświęceniu podczas przygotowań mogliśmy wypracować taktykę, która dała nam pierwszy srebrny medal MP, niewiele przegrywając złoto. Pamiętam niesamowite szczęście, radość i świadomość że było warto ciężko pracować.

Masz jakieś ulubione łowisko albo ulubioną technikę łowienia?

Uwielbiam wędkarstwo w każdej formie. Staram się być uniwersalny , więc dość często trenuje nawet ukleje. W ostatnich latach dużą uwagę przywiązywałem do łowienia matchówką. To piękna metoda, którą trzeba nieustannie szkolić, ponieważ co rusz można odkryć w niej coś nowego . Poza tym takie umiejętności jak np. strzelanie procą na dobrym poziomie wymagają regularnego treningu. Bardzo lubię łowić na rzekach . Mieszkam niedaleko Wisły i Dunajca , więc mogę wybrać się zarówno na typowo nizinne ryby tj. krąpie i leszcze , jak i łowić występujące obficie w Dunajcu świnki i certy. Oprócz typowo spławikowych technik, wybieram się na łowiska komercyjne by połowić karpi i jesiotrów na metodę , jesienią spinninguję, a za niedługo wybieram się dorsze. Po prostu uwielbiam łowić ryby.

Moje ulubione łowisko to zdecydowanie Zalew Szymanowice koło Klimontowa. Różnorodność gatunkowa ryb i nieprzewidywalność tego zbiornika powoduję , że mam do tej wody wielki szacunek i zawsze chętnie tam wracam. Zalew to bardzo dobra woda do treningu, ponieważ w zależności od miejsca i pory roku wymaga od wędkarza pełnego wachlarza umiejętności , od szybkościowego łowienia małych płotek po łowienie leszczy i jesiotrów odległościówką .

Klimontowskie koło to chyba wylęgarnia wędkarskich talentów. Patryk Miszczyk, Bartłomiej Okoń czy Stanisław Skorżyński są także znani na wędkarskiej arenie. Tak wysoka poprzeczka pozwala lepiej się rozwijać?

Oczywiście że tak ! Startując na Mistrzostwach Koła przez chwile zastanawiałem się czy to nie przypadkiem juniorski sektor na GPP haha ?.  Poziom jest naprawdę wysoki , ale jest to potrzebne do rozwoju zawodniczego każdego z nas. Poza tym nasze koło jak i Okręg Tarnobrzeg ma bardzo dobry stosunek do sportu i młodzieży. Jako zawodnicy otrzymujemy wsparcie, które pomaga nam przygotować się do zawodów na najwyższym poziomie. W okręgu Tarnobrzeg znajduje się bardzo duży przekrój łowisk, które idealnie nadają się do treningów – od rzeki Wisły, kanałów, po zbiorniki takie jak ten w Szymanowicach. Myślę, że każdy z tych czynników tworzy dobrą otoczkę do robienia wyników.

Jakubie opowiedz o swoich planach i przyszłości? Co robisz w wolnych chwilach? Masz jakieś hobby poza wędkarstwem?

Każdą wolną chwilę staram się spędzać nad wodą , częste treningi to podstawa dobrej dyspozycji na zawodach. Generalnie brakuje mi czasu na inne pasje. Bardzo chciałbym związać swoją przyszłość z wędkarstwem , czuję że to jest to, co chcę w życiu robić.

Rada dla czytelników moczykije.net którzy stawiają pierwsze kroki w wędkarskim świecie?

Jak najwięcej czasu trzeba spędzać nad wodą . Doświadczeń i wyciągniętych wniosków nikt nam nie zabierze. Warto podpatrywać dobrych zawodnikach i przede wszystkim się nie poddawać !

Rozmawiał  Marcin Cieślak

Foto : z prywatnych zbiorów Jakuba Derlagi

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress