Zawody

MOJE MAŁE BIG GAME

Jako że ostatnio nie dysponowałem zbyt dużą ilością czasu a głód łowienia z dnia na dzień stawał się coraz większy postanowiłem ratować się wędkowaniem na małym łowisku ”ala komercyjnym” położonym dosłownie kilka kroków od miejsca mojego zamieszkania. Wiedziałem że w zbiorniku pływają duże karpie i to one stały się głównym celem moich wypraw.
Na moje mini cypryniady przygotowałem matcha z główną żyłką 0,25 i przyponem 0,18, ( Trabucco XPS) a także waglery fox match firmy Lorpio różnych gramatur. Haki to Mivardi M-125 nr 12. Podczas wędkowania świetnie sprawdziły się też haki M-325 z mikro zadziorem, które pewnie trzymały ryby.

karp

Na początku zastanawiałem się czy żyłka 0,25 o wytrzymałości około 5 kilogramów nie będzie przesadą. Jak się potem okazało tak gruba żyłka to absolutne minimum. Ze względu na przybrzeżną roślinność kilka holi było dość widowiskowych – ryba nurkowała w kępy roślinności a gruba żyłka cięła zielsko jak kosa! Widok bryzgających resztek roślinności wyskakujących nad powierzchnię wody był niesamowity…

poczatek

Teraz kilka słów o mieszankach. Ryby najlepiej wchodziły w gruboziarniste zanęty Gutkiewicza doprawione sweet magic, dużą ilością robactwa i kukurydzy. Chyba nikogo nie zaskoczę gdy powiem że stół musiał być zastawiony – Grubo i tłusto. Jako ciekawostkę mogę dodać tylko że mieszanki Trapera ściągały w łowisko większą ilość małych karpi. Dlaczego? Nie wiem. Łowisko jest bardzo płytkie więc praktycznie zrezygnowałem z używania glin i klejów wędkarskich.

rybon

Nie mam wiedzy i doświadczenia w panujących zwyczajach polowania na karpie , ale zawsze byłem przekonany że ciepłe dni z delikatnym wiaterkiem będą lepsze od tych chłodniejszych. O dziwo ryby żerowały najlepiej w pogodę kiedy było wietrznie i dość zimno.

cypr

Poniżej kolega Irek Szepeluk i jego debiut na zbiorniku,

irek

a także największy karpik jakiego udało mi się wyjąć. Prawdziwe ”okręty” zostały w wodzie..

szostka

Ps. Przepraszam za słabą jakość fotek ale wszystkie zostały robione z telefonu. Tak to już jest – jak się biegnie na ryby to zawsze się o czymś zapomina. Aparat weź aparat!

Tekst i foto: Marcin Cieślak

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress