W drugą niedzielę października bieżącego roku postanowiłem zorganizować zawody na małym łowisku specjalnym. Łowisko jest bardzo płytkie z gruntem ( 0.8-1.4 m) i dość specyficzne. Dominującymi rybami są karpie (500-800 gram) i karasie (50-300 gram) i to w tych gatunkach większość startujących upatrywało swojej szansy na sukces. Nietypowy kształt zbiornika sprawił, że listę startową zamknąłem na 10 osobach. Zawody miały charakter czysto towarzyski, przede wszystkim każdy miał wyłowić się do syta.
miejsce rozegrania naszych mini zawodów
Niestety, po chłodnych nocach w ciemno obstawiałem, że najbardziej łowne będą skrajne, najgłębsze stanowiska. Zbiórkę zaplanowałem na godzinę 7.00. Stawiło się 9 osób, mieliśmy łowić w dwóch sektorach po 5 i 4 zawodników, a każda ryba bez względu na rozmiar „szła do wora”.
Szczęście w losowaniu miał Michał Łuczka, który wylosował „1”.
Nieco dalej swoje stanowisko wylosował tegoroczny vice-mistrz świata w drużynie, Bartek Krzyżak.
Sektor „A” zamykał niekwestionowany faworyt Mateusz Łapacz.
W sektorze tym łowili jeszcze Ryszard Kostrzewski i Krzysztof Wilkoszewski.
Losując sam środek sektora „B” zacząłem myśleć o tym, czy cokolwiek uda mi się złowić, czarne myśli w mojej głowie spotęgowało samo gruntowanie, miałem zaledwie ok. 80 centymetrów wody.
Z mojej lewej strony stanowisko miał Stanisław Walczak, a z prawej Andrzej Lenard. Całe zawody zamykał Adrian Kostrzewski, który przystąpił do rywalizacji ze złamaną nogą! Właśnie w nim upatrywałem faworyta do wygrania sektora.
O godzinie 8:50 można było już nęcić, a 10 minut później łowić. Tura miała trwać 4 godziny. Tuż po rozpoczęciu zawodów niezłym karpiem popisał się Mateusz.
Każdą rybę należało sumiennie wypracować, a ze skupionych sylwetek zawodników można było wywnioskować, że każda ryba była na wagę złota.
Poniżej Krzysztof Wilkoszewski skoncentrowany na braniu.
W drugiej i trzeciej godzinie zgodnie z oczekiwaniami zarysowywała się przewaga zawodników łowiących na skrajach. Jednak w czwartej godzinie fenomenalnie finiszował z samego środka Mateusz Łapacz! Do końca zawodów nie było wiadomo kto wygra. Zawody minęły wyjątkowo szybko i przyszła pora na ważenie. Pierwszy miał być zważony Adrian Kostrzewski.
I tu spore zaskoczenie. W siatce miał 5560 gram, łowiąc kilka karpi, prawie 800-gramowego leszcza oraz niewielkiego jazia, a także sporo ładnych karasi i płotek. Jak się później okaże ważyliśmy przyszłego zwycięzcę!
Następnie zważono Andrzeja Lenarda. Niestety w siatce miał tylko 1740 gram, za to złowił największą rybę zawodów, karpia 1680 gram.
Andrzej Lenard
Na szczęście w mojej siatce zera nie było. Wynik też nie był powalający, ale z tak płytkiego miejsca w pełni zadawalający.
Moje rybki
Stanisław Walczak musiał w tym dniu wywiesić białą flagę.
Mateusz złowił 4020 gram i należą mu się spore gratulacje, bo wylosował jedno z płytszych miejsc.
Bartek Krzyżak oprócz karpia w siatce miał 2 płotki i karasia. Jego wynik to 1490 gram, zajął 3 miejsce w sektorze „A”.
Krzysztof Wilkoszewski okrasił swój połów niewielkim jaziem, jednak nie miał tego dnia powodów do zadowolenia.
Ryszard Kostrzewski musiał tego dnia uznać wyższość syna, jednak jak widać po minie nie był tym specjalnie zmartwiony.
Ostatnim do ważenia był Michał Łuczka. Wszyscy zastanawiali się czy z najgłębszego stanowiska stanie na wysokości zadania i wygra sektor.
Michał łowiąc 4570 gram wygrał sektor, ale do końcowego sukcesu trochę mu zabrakło.
Po łowieniu na każdego czekało ciasto marchewkowe i pyszna pomidorówka domowej roboty . Najlepsza „szóstka” otrzymała nagrody.
Mam nadzieję, że z punktu organizacyjnego cała impreza przebiegła sprawnie i do zobaczenia za rok. Oby!
Pierwsza szóstka
uczestnicy
Wyniki sektorowe
Tekst i foto : Kuba Pamięta