ZAWODY

GORĄCZKA METHODY

Po ostatnim treningu z method feederem, po głowie chodził mi rzeczny, klasyczny feeder. Niestety, po wcześniejszych ulewach, woda znów podniosła swój poziom co zmusiło mnie, żeby tym razem rzekę odpuścić. Nie byłem przygotowany na finezyjne szukanie ryb w stojących wodach związkowych, ponieważ nie miałem nawet grama ochotki zarówno hakowej jak i zanętowej. Chcąc nie chcąc, chwyciłem pokrowiec z wędkami do methody i pojechałem po raz kolejny na mój karpodrom, poszukać cyprinusów.

Nad wodę zabrałem dwa feedery Lite z serii X winner. Wkrótce szybko okazało się, że przy tak dobrym żerowaniu ryb łowienie na dwie wędki jest po prostu niemożliwe.

Dziś stawiam na truskawkę i kukurydzę…

Na miejscu przywitało mnie dość mocno palące słonko oraz spora ilość przyjezdnych wędkarzy. Wytypowałem miejsce blisko narożnika zbiornika i rozpocząłem łowienie. Pellet jaki trafił do kuwety to 2mm podrybiona tryskawka od Bestfeed. Tym razem postawiłem na wersję ready. Pelletów używam od początku sezonu i muszę przyznać, że towar zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Z czystym sumieniem napiszę, że pellety swoją skutecznością dorównują dużo droższym, zagranicznym mieszankom. Aby ograniczyć kombinacje z przynętami zabrałem ze sobą dwa słoiczki z pływającymi pop up’ami o smaku truskawki i kukurydzy. Można powiedzieć, że postawiłem na nęcenie z przewodnim akcentem owocowym, dokładnie truskawkowym.

Method mix o smaku orzecha tygrysiego do nęcenia wstępnego.

Łowienie rozpocząłem z przytupem. Już po kilku minutach pierwszy, przyjemny karpik wyjechał na brzeg. Myślałem, że budowanie łowiska potrwa nieco dłużej, tymczasem karpie wjechały w stołówkę niemal natychmiast. Kolejne ryby odławiałem dosłownie co kilka minut. Potwierdziło to tylko moje przypuszczenia z poprzedniego treningu, że przy dobrym przygotowaniu, wnęcone ryby da się odławiać skutecznie co 5-6 minut.

Pierwszy karpik.

Kolejny grubasek…

Karpik niczym angielska torpeda.

Kolejne ryby meldowały się regularnie. Cieszyło mnie, że pogrubiłem nieco swoje zdobycze. Przeważały ryby około 3 kilogramowe, ale trafiłem również kilka lepszych wagowo osobników. Najskuteczniejsza okazała się pływająca kulka pop’up o smaku truskawki, która przyniosła mi więcej karpi niż pop’up kukurydziany. Najskuteczniejsze w tym dniu okazały się zestawy z większymi hakami numer 10 od Winnera ze szpilką na włosie. Nie zgubiłem żadnej ryby!

Wyniki..

Wędkowanie zakończyłem w porze obiadowej.

Tekst i foto: Marcin Cieślak

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress