Po sobotnim debiucie niedziela miała dać poprawę wyników. Nad wodę przyjechałem jednak niezbyt optymistycznie nastawiony. Wszystko przez załamanie pogody. Zimno , pochmurno , momentami wietrznie z silnymi opadami deszczu. Tak można opisać to co zaprezentowała sobą aura w niedzielny poranek.
Nie chcąc dublować treningów zrezygnowałem z ”Nowej” a usiadłem na gliniance ”Wermus” przez niektórych wędkarzy nazywaną ”Błękitną ”.
Rozstawianie jak na drugi raz w tym sezonie poszło niezwykle szybko i sprawnie. W niecałe 30 minut byłem niemal gotowy do nęcenia.
W wiadrach umieszałem 250 ml jokersa i 4 kilogramy ziemi bełchatowskiej. Zanęta identyczna jak dnia poprzedniego ale tym razem do wiaderka poszło nieco więcej pinki. To takie jakby małe podchody w celu zwabienia bonusów, które na gliniankach są przecież bardzo trudnym przeciwnikiem.
Gruntowanie na jedenastce wskazało na niecałe 4 metry głębokości. Z lewej strony miałem spadek a z prawej początek podwodnej grobli czyli początek wypłycenia. Po wrzuceniu 5 kul jokersa i 3 kul spożywki przyszła chwila prawdy. O dziwo ryba nie weszła od razu w zanętę tak jak to działo się dnia poprzedniego.
Na pierwsze branie musiałem sporo poczekać. Dopiero po 20 minutach spławik majestatycznie wjechał pod wodę a na brzegu zameldowała się pierwsza płoć. A właściwie płotka…
Ryby tego dnia były naprawdę czujne. Po kilku braniach domagały się donęcania z kubka. Czasem znikały na 10 – 15 minut i znowu wchodziły w zanętę. Podejrzenia padły na grasujące tego dnia szczupaczki. Jeden z takich ”krokodylków” skosztował w podanej ochotce ale tuż przed koszem od podbieraka wypiął się i uciekł grasować dalej. Przy brzegu raz na jakiś czas widać było przepływające Esoxy które już chyba szykują się do tarła. Bynajmniej na pewno na tej wodzie.
Pozostało mi więc tylko odławianie płotki, którą musiałem utrzymać w łowisku. Dlatego raz na 15 – 20 minut podawałem im kuleczkę ”towaru”.
Sytuacja nie była tragiczna i końcowy wynik to 2800 gram. Mogło być lepiej. Ze słyszenia wiem że większość wędkarzy tego dnia łowiła marnie o ile w ogóle coś łowiła. Wnioski zostały wyciągnięte. Do następnego..
Tekst: Marcin ”dyjes” Cieślak
Fot: Paweł ” Jone” Cieślak