Zawody

KARPIE NA SINKING BOMB

Lato w pełni więc mamy teraz najlepszy okres by spróbować połowić karpi trochę inaczej niż methodą i innymi tradycyjnymi metodami. W dniu mojego wędkowania chciałem urozmaicić sobie łowienie, dlatego postanowiłem sprawdzić sinking bomba na łowisku, w którym jeszcze tą metodą nie łowiłem. Łowisko wydaje się wręcz stworzone pod taki łowienie. Głębokość około 3,5 do 4 metrów w najgłębszych miejscach z bardzo mocnymi spadkami przy brzegach. Określenie wanna całkowicie tu pasuje przynajmniej jeśli uwzględnimy charakterystykę dna.

Dziś stawiam na tonącą bombkę

Łowienie na sinking bomba jest w pewnym sensie dość proste.  Możemy zminimalizować sprzęt co jest olbrzymim plusem. Jedyne co nam jest potrzebne do takiego łowienia to wędka długości 3-3.3 m z nawiniętą żyłką 0,20-0,22, spora ilość pelletu 6 lub 8 mm bądź kukurydza z puszki. No i oczywiście proca, która pozwoli nam na systematyczne i dokładne strzelanie. Tym razem postawiłem na granulat 6mm ze względu na małą odległość na której postanowiłem wędkować.

Granulat o smaku ryby nada się do bliskiego strzelania.

Przynęta na gumce.

Pierwsza ryba.

Karpik z tonącej bombki.

Metoda łowienia na sinking bomba techniczne wymaga od wędkarza bardzo dużo zaangażowania w regularne, systematyczne i celne strzelanie z procy oraz częste przerzucanie zestawu nawet co 10 sekund. Nie istnieje jedna reguła strzelania i przerzucania zestawu. Za każdym razem w zależności od łowiska, głębokości, pogody częstotliwość strzelania i ilość podawanego pokarmu powinna się różnić i tu każdy musi już indywidualnie rozszyfrować dane łowisko.

Taka ryba potrafi już fajnie pochodzić na kiju

Standardowa wielkość.

Tego dnia odpowiednie tempo strzelania trafiłem dopiero po około dwóch godzinach. Możliwe też, że ryby w porannych godzinach nie chciały aż tak wysoko podnosić się do przynęty i dopiero wyżej zawieszone słońce skusiło je do żerowania w toni.

Branie nastąpiło niemal natychmiast…

Kolejna przyjemna ryba.

Zazwyczaj jest tak, że jak już trafimy z odpowiednim tempem, ilością podawanego pelletu oraz odległością to brania utrzymują się dość długo. Ważne aby wtedy nie stracić rytmu i nadal donęcać. W tym dniu udało mi się złowić kilkanaście karpi, które zechciały współpracować z tonącą bombką.

Tekst i foto: Piotr Leleniak

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress