Mając kilka godzin wolnego piątkowego popołudnia zaplanowałem zrobić trening uklejowy. W ostatnim momencie jednak odpuściłem ukleje a wybrałem się na pobliskie glinianki zobaczyć czy „gryzie” już płotka.
Glinianki są bardzo głębokie i zawsze ryby nieco później zaczynają reagować na podawane rarytasy. Po przyjechaniu na „Nową „ zobaczyłem karpiowych dziadków wlepiających swój wzrok w spławiki wielkości latarni morskiej. Oznaczać to mogło jedno z dwojga – albo wpuścili karpia albo kilka ciepłych dni sprowokowało do zapolowania na ostatnie niedobitki z zeszłego roku. Taki jest klimat glinianek a widok emerytów polujących na wigilijne ryby jest tutaj chlebem powszednim.
Pogoda tego dnia nie rozpieszczała, było pochmurno i silnie wiało. Chcąc nieco uchronić się przed wiatrem usiadłem na mniejszej wodzie o nazwie „Krzaki”. Miejsce wybrałem losowo.
Zanętę jaką tego dnia przygotowałem to 200 gram Secret Marcela wymieszanej z kilogramem Argille Górka i odrobiną Gardonixu noire firmy Sensas. Tego dnia nie używałem jokersa, ale miałem około 40 gram ochotki hakowej którą podałem z dwoma kilogramami ziemi bełchatowskiej firmy Górek. Wszystko z kubka – łącznie 12 kulek wielkości większej mandarynki z czego aż cztery kulki stanowiły mieszankę ze spożywką.
Już na początku ryby wyraźnie zainteresowały się zanętą.
Pierwszy wstaw zestawu zaowocował krąpiem.
Potem zaczęła brać płotka. Po około godzinie brania stały się rzadsze. Wtedy pobudziłem ryby podając im kuleczkę ze spożywką i ochotką.
Przez dwie godziny udało mi się złowić ponad dwa kilogramy płoci.
Poniżej foto największej sztuki
Myślę że jak na szybki wypad w taką pogodę i bez nawet grama jokersa nie połowiłem najgorzej.
Do następnego.
Tekst i foto: Marcin Cieślak