Wiosenny method feeder jest zazwyczaj jedną wielką niewiadomą. Teoretycznie ryby z każdym dniem i promykiem słońca coraz bardziej ochoczo żerują, ale w praktyce bywa różnie. Nie zawsze, aby skutecznie łowić musimy targać nad wodę tony waftersów, dumbelsów, softów lub twardych pelletów hakowych. Czasem warto zaryzykować z pokarmami naturalnymi. Mrożone białe, pinki a nawet kukurydza potrafią otworzyć nie jedno łowisko.
Wiosenne przynęty: kukurydza i białe robaki
Idealnym i co ważne bezpiecznym kontrastem dla naturalnych przynęt będzie czarny, drobny pellet. Na rynku jest ogrom półtora i dwumilimetrowych pelletów zanętowych. Warto wcześniej zastanowić się nad smakiem. Wiosną do wyboru mamy tak na prawdę dwa pasujące warianty. Albo stawiamy na pellet o naturalnych smakach: ochotki, ryby, robaka lub stosujemy pellet neutralny o subtelnej, ledwo wyczuwalnej nucie, u niektórych producentów oznaczony jako premium, basic, feed basic etc. Owocowe pellety przy stosowaniu robactwa na pewno będą działać kiedy zrobi się cieplej.
Halibutowy Select System od Goldfish.
Wszelkiej maści robactwo lubią też karasie.
Tym razem zadziałała pinka.
Każde bujnięcie szczytówki należy kwitować zacięciem.
W pyszczku białe robaki. Ryb wzięła bardzo delikatnie.
Łowienie warto rozpocząć na krótkiej linii. Jeśli woda jest podniesiona ryby będą bliżej brzegu. Oczywiście nie wszystkie łowiska rządzą się tymi samymi regułami, czasem dalej od brzegu występują wypłycenia, dlatego jeśli nie ma brań blisko, należy odklipsować zestaw i szukać ryb na dalszych liniach. Warto postawić na wspomniane płycizny, podwodne groble czy górki. Wraz z pierwszymi promykami słonka w najpłytszych strefach zbiornika woda nagrzewa się najszybciej co powinno zaowocować braniami. Nie zawsze będą to odjazdy zabierające wędkę. Czasem wskazania będą takie, że ryby bujną lekko szczytówką lub poluzują żyłkę, co należy oczywiście kwitować zacięciem.
Wyprawa raczej udana. Wszystkie ryby wybrały przynęty naturalne.
W pierwszych tygodniach wiosny cieszyć powinny każde ryby. Na okazy przyjdzie jeszcze czas w pełni sezonu.
Tekst i foto: Marcin Cieślak, Piotrek Leleniak.