Zawody

RZEKA RAWKA – PIERWSZY ZWIAD.

            Wiosna powoli budzi się do życia. Ranny świergot ptaków przypomina, że nadchodzi czas kleni i jazi. Tylko gdzie próbować sił, jeśli do dyspozycji mamy dwie godziny, ze ściśle zaplanowanego tygodnia? Wybór pada na Rawkę, małą i chyba jedyną w mazowieckim, dziką rzeczkę o charakterze pstrągowym. Są dwa powody dla których odwiedzamy właśnie ten urokliwy “ciurek”.

Po pierwsze: mamy blisko, a ograniczenia czasowe w tym dniu nie pozwalają na dalsze wypady. Po drugie: tutaj jest pięknie i na pewno coś tu pływa . Rawka ma przecież połączenie z Bzurą, a tam klenie i jazie są na pewno.

  

Choć pogoda nas nie rozpieszcza o 6:30 meldujemy się nad rzeką . Marcin, z którym na stałe wędkuję ratuje kawą. Zaczynamy powoli obławiając spowolnienia i głębsze dołki na zakrętach. Każdy godny uwagi odcinek wnikliwie obławiamy tym co mamy w pudełkach. Naszą uwagę skupiamy też na przybrzeżnych burtach.

Ryby reagują jeszcze bardzo niemrawo. Zimna woda i zachmurzone niebo wykluczają złapanie jazio-klenia. Trochę szkoda bo miło byłoby otworzyć sezon jakąś dziką “kluchą” z tak fajnej rzeki. Nie da się ukryć, że Rawka na tym odcinku jest zwyczajnie bardzo malownicza.

Jeszcze chwila i rozpada się na dobre. W oddali zakręt obławia kompan mojej wędkarskiej wyprawy.

Na osłodę półtoragodzinnej wycieczki Marcin dłubie klika okoni. Nie są to jakieś giganty, ale jak na tak małą rzeczkę cieszą już przysłowiowe oko. Wystarczy spojrzeć na fotkę poniżej. Mina Marcina mówi jasno, że ryba była naprawdę wypracowana.

W tym dniu obrotówki nie przynoszą żadnego rezultatu , wszystkie gumowe imitacje również. Okonie z Rawki lubią po prostu woblery. Agresywna praca przynęty budzi powoli ospałe pasiaki.

kolejny zielony garbusek…

Mimo krótkiego, typowo zwiadowczego wypadu wracamy zadowoleni, bo widoki przyrody zrekompensowały brak dużych ryb i równie dobrze nasyciły nasze wędkarskie ego. Jesteśmy już pewni, że jeszcze nad Rawką zagościmy. W jakiś słoneczny dzień poszukamy kleni.

W tych trawach na pewno są jazie.

Kleniowa miejscówka. Sprawdzimy ją w słoneczną pogodę.

Czasem warto wybrać się nad trochę zapomnianą malutką rzeczkę, którą pewnie każdy ma w pobliżu. Nie po ryby, a od tak dla przyjemności i przywitania się z budzącą się do życia przyrodą. Nigdy przecież nie wiadomo jak natura wynagrodzi nam te powitanie.

Z pozdrowieniem

Daniel Cieślak 

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress