Pierwszy start w barwach Dziewiątki był dla mnie bardzo ważny. Cel, który sobie postawiłem, to uplasowanie się w pierwszej szóstce zawodów i potwierdzenie, że coś tam złowić potrafię w wodach, których praktycznie nie znam. Zadanie to nie łatwe bo jak pokazały poprzednie zawody do pokonania może być nawet ponad 40 zawodników. Warto napisać parę słów o pogodzie, która na szczęście po ulewnej sobocie zaczęła się uspokajać. O ile jeszcze podczas pierwszej tury, było dość pochmurnie, to na drugie 3 godziny większość z nas wyszła w zupełnie innych – totalnie letnich strojach.
”Nowa-Babska” o poranku
Ogólnie nie przepadam za głębokimi gliniankami z niewielką populacją drobnej ryby. Łowiska te są bardzo nierówne i zawsze trzeba liczyć na dobre losowanie. Tym bardziej, że często podczas zawodów biorą tu piękne jazie, karasie i wpuszczane niedawno karpiki, które mocno mogą namieszać w wynikach. Paradoksem jest jednak to, że błońskie glinianki nie odwzajemniły mi tego ”braku miłości”. Podczas wcześniejszych dwukrotnych występów na ”Nowej-Babskiej” w Pucharze firmy Remondis, nieźle połowiłem i za każdym razem wracałem z Błonia z dyplomem i nagrodą. Miałem zatem nadzieję, że dobra passa potrwa nadal.
Tym razem na starcie stanęło 29 zawodników(w tym jedna zawodniczka:) ). Wędkarze zostali podzieleni na dwa sektory. Pierwszy swoje boje rozpoczynał na ”Nowej Babskiej”, a drugi na gliniance ”Czarna”. Ja trafiłem do sektora A, losując stanowisko mniej więcej na środku prostej, którą znam z pierwszych zawodów o Puchar Remondis.
Wylosowane stanowiska nastrajały optymistycznie. Wieść niosła, że w okolicy trafiają się karpiki, które skutecznie wyholowanie windują łowcę mocno w tabeli. Wiadomo przecież, że w dwuturowych imprezach pozycja o jedno oczko w górę, czy w dół może mieć niebagatelne znaczenie dla końcowego wyniku.
Tuż po rozpoczęciu rywalizacji złowiłem 3 płotki, co było dobrym znakiem bo pomyślałem, że ryba już zakończyła tarło i będzie możliwość właśnie płociami budować swój wynik. Później niestety roach’a gdzieś wcięło. Pojawiły się na szczęście karpiki. To one zadecydowały o wynikach w pierwszej turze. Niewielkie bo niewielkie, ale robiły różnicę. W mojej siatce pływały 4 sztuki, okraszone płotkami i okoniami, dały mi wynik 2950 pkt i 1 miejsce w sektorze.
Mój sąsiad z lewej miał również 4 sztuki na kiju, ale tylko 2 z nich trafiły do siatki. Pozwoliło to Piotrkowi zająć 2 miejsce w sektorze.
W sektorze na ”Czarnej” o dziwo wyniki były dużo niższe niż oczekiwano. To właśnie tam miały pojawiać się leszcze, jazie i płocie. Nie brakuje tam również niedawno wpuszczanych niewielkich amurów. Ryby jednak gdzieś wcięło, a większość wędkarzy musiała się sporo napracować, aby wydłubać z wody choćby kilkaset punktów. Tylko zwycięzca pierwszej tury na ”Czarnej” trafił bonusowe, ale niewielkie amury.
DRUGA TURA
Druga część rywalizacji zawsze jest trudniejsza. Wiadomo ryba już trochę pojadła w pierwszej turze, a dodatkowo wczesnym popołudniem nie zawsze można liczyć na brania nawet podczas relaksacyjnego wypadu. Jedynym słusznym rozwiązaniem jest traktowanie tej części imprezy jako drugich zupełnie oddzielnych zawodów. Nie raz już widziałem pewnych swego zawodników wygrywających pierwsze tury, a poprzez pychę ”gaszących światło” w drugiej.
Tak jak wspomniałem powyżej pogoda kolejny raz diametralnie się zmieniła, co również mogło niekorzystnie wpłynąć na żerowanie. Na ”Czarnej” właśnie tak się stało.
Tym razem wylosowałem stanowisko obok Bogdana Recielskiego.
Zdecydowanym plusem tej niewielkiej glinianki jest to, że każdy widzi swoich konkurentów jak na dłoni i wie doskonale jak jego wędkowanie wypada na tle pozostałych zawodników. Niestety jak się później okazało tego dnia był to jedyny plus tego łowiska.
Jedyna w stawce reprezentantka płci pięknej tanio skóry nie sprzedała i w drugiej turze zajęła 3 miejsce w sektorze.
Przez trzy godziny dłubaliśmy co się dało. To okonek, to płoteczka, ale w większość w rozmiarze ”mini” Byłem niemal pewny, że żaden z wędkarzy łowiących w moim sektorze nie przekroczy kilograma.
Inaczej rzecz miała się na ”Nowej -Babskiej” Dobre losowanie rzuciło jedynkę z ”Czarnej” w moje stanowisko, a tuż obok doskonale znającego tę wodę i wygrywającego wiele imprez, Marka Kwaka.
Tym razem jednak w drugiej turze, Marek walczył już przede wszystkim o honor. Nie najlepsza pierwsza odsłona i 9 miejsce w sektorze, praktycznie pozbawiły go szans na dobrą lokatę w końcowej klasyfikacji. Niezłe miejsce po pierwszej turze wywalczył Kapitan Sportowy koła, Piotr Bielecki.
W walce o czołowe lokaty wciąż liczył się także Kamil Wojciechowski
Szansę miał także Michał Kierzkowski, który w pierwszej turze ugrał cztery punkty.
Michał dał prawdziwy koncert łowienia jazi i to on w drugiej turze zgarnął jedynkę na ”Babskiej”.
Szybki rzut oka na wyniki i wszystko stało się jasne w pierwszym starcie w barwach Koła nr 9 w Błoniu udało mi się zdobyć tytuł Mistrza Koła na 2014 rok:)
2 miejsce i tytuł Wicemistrza Koła zdobył Michał Kierzkowski
3 miejsce i tytuł II Wicemistrza Koła wywalczył Marcin Makarewicz.
…i jeszcze Kadeci 🙂
Pełne wyniki zawodów
Prawie wszyscy uczestnicy.
Impreza odbyła się w świetnej, koleżeńskiej atmosferze. Dziękuję i do zobaczenia na następnych zawodach. Mam nadzieję, że równie dla mnie udanych:)
Tekst i Foto: Tomek Sikorski ”sircula”
Foto: Czarek Wieczorek