W drugą niedziele marca odbyły sie pierwsze w tym roku zawody na Kanale Żerańskim. Wszyscy zawodnicy po zimie byli tak wygłodniali wędkarskiego rzemiosła że lista zapełniała się w ekspresowym tempie. Pierwsza,szczęśliwa 50 zawodników zebrała się w niespełna 2 dni, a ilu było jeszcze chętnych wie tylko organizator zawodów Robert Woźniel. Na liście startowej znalazła się sama śmietanka wędkarstwa wyczynowego na Mazowszu. Nie zabrakło również zawodników z poza naszego regionu, sporą ich część stanowili zawodnicy z Białegostoku.
Zbiórkę zawodów ustalono na godzinę 7.15, ale większość zawodników przyjechała dużo wcześniej. Wiadomo pierwsze zawody to spotkanie ze znajomymi, wymiana nowych tez i sposobów wymyślonych w długie zimowe wieczory.Losowanie przebiegło bardzo szybko i sprawnie. Zawody zostały podzielone na 5 sektorów 10 osobowych. Nagradzani mieli być wszyscy zwycięzcy sektorów. Po losowaniu los rzucił mnie do sektora oznaczonego literką B numerek trzynasty który wylosowałem z prawej strony graniczył ze stanowiskiem Tomka Golla łowcą największej ryby
zawodów.
Łowca jazia 980 g Tomek Goll
Z lewej strony łowił bardziej utytułowany i doświadczony Michał Brzezowski . Wiedziałem że tego dnia boki nie dadzą mi taryfy ulgowej:)
Teraz może coś o moich założeniach taktycznych. O sytuacji w kanale nie wiele wiedziałem. Swoją strategie oparłem jedynie o trening, na którym byłem tydzień przed zawodami. Wszyscy jednak wiemy, że kanał potrafi się zmienić w przeciągu godziny, a co dopiero tygodnia. Moje założenie które ustaliłem wraz z moim podopiecznym, młodym ale jakże już groźnym nawet dla seniorów Bartkiem Krzyżakiem, polegały na dobraniu się do średnich leszczy w przedziale 200-400 punktów. Na wstępne nęcenie podaliśmy 3 kulki mieszanki ziemi z gliną i spożywką w proporcji 5:1 oraz 24 kulki ziemi z gliną wraz z 300ml jokersa kubkiem wszystko to powędrowało na 11.5m. Pod skróta podaliśmy 5 kulek mieszanki ze spożywką w proporcji 4:1 Ja także wystrzeliłem 15 kulek pod 25m. Większość zawodników postawiła właśnie na gliny i ziemię z niewielką domieszką spożywki.
O godzinie 9.50 gdy wszyscy już byli gotowi rozniósł się pierwszy sygnał wolno nęcić swoje pierwsze zawodnicze nęcenie pod presją czasu w tym sezonie mogę spokojnie zaliczyć do udanych.
Emila Kondrasiuk
10 minut później usłyszeliśmy 2 sygnał który rozpoczął walkę o jak najwyższe lokaty. Teraz wyjaśni się tytuł tej relacji czyli ”uklejowy koszmar”!. Już podczas nęcenia widać było hordy wygłodniałych uklei. Moje pierwsze kilka wstawień zestawu kończyło się ukleją, a warto nadmienić, że tego dnia te srebrne rybki były wykluczone, czyli nie liczyły się do wagi. Więc było to jeżdżenie tyczka na pusto. Jedyny plus był taki ze ukleja przeszkadzała wszystkim bez wyjątku.
Moje starania łowienia mikro rybek ze skróta
Ukleja przechwytywała nawet zestawy 4 gramowe o czym przekonał się mój kolega z koła, Jakub Pamięta.
Gdy zestaw przebił się już na dno tam czekały mikro krąpiki w wielu przypadkach znacznie mniejsze od uklei choć również trafiały się pojedyncze bonusy w postaci leszczykow.
Krzysiek Skowroński znakomity zawodnik, pokazuje nam wielkość łowionych ryb
Niektórzy zawodnicy postawili na odległościówki. Jednym z nich był Tomek Krupiński.
Drugim który postawił na matcha był Łukasz Gierach który w mistrzowskim stylu wygrał sektor D z wagą 2900g łowiąc całe zawody na tą arcytrudną metodę. Łukasz swój wynik zbudował na krąpikach i jednym ładnym leszczyku.
Wszyscy mieli nadzieję że ukleja z biegiem czasu przestanie żerować, ale ta szalała w naszych stanowiskach aż do ostatniego sygnału, który wybrzmiał punktualnie o 14.00.
Po ostatnim sygnale było jasne, że głównym połowem niemal wszystkich zawodników była totalna drobnica. Po ważeniu zawartości mojej siatki okazało się ze z wynikiem 2430g wywalczyłem drugą lokatę w sektorze B.
Jedynka była nieosiągalna przy tak małych rybkach. Zamykający nasz sektor Michał Kurczyński wyłowił z wody aż 3610g, co dało mu również zwycięstwo w całych zawodach.
W sektorze A walka o zwycięstwo toczyła się do samego końca między dwoma zawodnikami Markiem Stachurskim i Jarkiem Walickim.
Ostatecznie zwycięski z tego pojedynku wyszedł Marek, który wyprzedził konkurenta o 40 gram. Walka była więc niemal ”na noże”.
Sektor C jak już wcześniej pisałem wygrał Łukasz Gierach. Drugie miejsce w tym sektorze zajął Paweł Sobolewski również łowiący głównie odległościówką. Paweł może mówić o małym pechu ponieważ był w tak dobrej formie, że matchem trafiał tam gdzie chciał. Jednak podczas zawodów zaliczył 2 kaczki które nie oszczędziły mu zestawu:)
Paweł zapewne pokazuje nam że właśnie zaliczył jedną z kaczek:)
Do sektora D trafiły trzy nasze perełki, czyli przedstawicielki płci piękniejszej, Madzia Jasińska, Karolina Pieczko i Agnieszka Owczarczuk.
Jednak to seniorzy tego dnia rozdawali karty i z wynikiem 3190, sektor D wygrał Paweł Kowalski. Co ciekawe był to wynik dokładnie taki sam, jaki uzyskał zwycięzca sektora A.
Sektor najbliżej Warszawy czyli sektor E wygrał nasz dobry znajomy z pruszkowskiej osiemnastki, Paweł Kotlarski , który uzyskał wynik 3080gram.
Pieniądze, które zostały z wpisowego po odliczeniu posiłków, trafiły odpowiednio podzielione do 5 zwycięzców sektorów.
Na wszystkich zawodników czekał pyszny obiad i napoje. Zawody były świetnie zorganizowane i przebiegły we wspaniałej atmosferze, która zawsze jest na zawodach organizowanych przez Roberta. Warto również nadmienić ze Robert wręczył wszystkim juniorom i kadetom nagrody pocieszenia w postaci glin, ziem i klejów.
Po rozdaniu nagród wszyscy zadawali jedno i to samo pytanie kiedy znów spotkamy się nad wodą? Mam nadzieję że jak najszybciej. Robert udowodnił znów że za małe pieniążki można zorganizować zawody na najwyższym poziomie.
Jeszcze raz Gratuluje wszystkim zwycięzcom i do zobaczenia mam nadzieję już niedługo.
Tekst: Mateusz Łapacz
Zdjęcia: Robert Woźniel