Niemal dwa lata czekaliśmy, aby kolejny raz stanąć w szranki podczas zawodów spławikowych na gliniance ”Kwaszarnia” w Adamowie. Relację z ostatniej imprezy, która odbyła się na tym akwenie możecie przeczytać w tym miejscu . Coś mi się wydaje, że łowisko jednak nie czekało na nas z utęsknieniem, bo wystarczy zerknąć na poniższe zdjęcia, by zobaczyć jego pochmurne oblicze:)
Duży wiatr, który towarzyszył nam w trakcie rywalizacji mocno dawał się we znaki. Na szczęście temperatura w ciągu tych kilku godzin poszła w górę, co w połączeniu z adrenaliną towarzyszącą zwykle przed zawodami pozwoliło zapomnieć o niedogodnościach związanych z aurą. Na starcie stanęło 15 wędkarzy.
Losowanie na ”Kwaszarni” nie ma w mojej opinii specjalnego znaczenia. Jeśli tylko na starcie nie pojawia się więcej niż dwudziestu zawodników i nie trzeba lokować stanowisk na skarpie od drogi. Wszystko, lub prawie wszystko jest w naszych rękach i zależy tylko od odpowiedniego wyboru metody i przygotowania do zawodów.
Zygmunt Archanowicz wydaje się być zadowolony z losowania..
Aby liczyć się w stawce należało wybrać jedną z dwóch chyba jedynie słusznych dróg do osiągnięcia końcowego sukcesu. Przynajmniej na tym akwenie. Wariantem pierwszym było łowienie uklejek, które w zbiorniku stanowią pokaźną populację, a ich wielkość pozwala dobrym uklejarzom uzyskiwać wysokie wyniki. Drugim wyjściem, dla tych co nie czują się jeszcze specjalistami w opcji pierwszej, jest łowienie płoci krótkim batem. Obie strategie muszą być dobrze przygotowane i jak się sam przekonałem, nawet mały błąd może uprzykrzyć nam życie i nie pozwolić na uzyskanie wyższego wyniku. Przy łowieniu dużej ilości małych ryb, każdy detal może zaważyć na końcowym sukcesie. Ja zdecydowałem się łowić płocie, które w dużej liczbie zamieszkują ten zbiornik. Niestety ich przeciętna wielkość jest odwrotnie proporcjonalna do ilości.
Pierwszy wariant wybrali min Stanisław Bladowski i Michał Godlewski.
Marcin Januchowski, czyli największy miłośnik metody skróconego zestawu, kolejny raz wybrał tyczkę. Zawodnik ten bardzo szybko włada tym narzędziem i jeśli tylko wpasuje się w trochę większe ryby, to potrafi nawet na trudnym łowisku wygrać walkę z ”batmanami”.
Także Łukasz Matusiak próbował łowić momentami zestawem skróconym.
Tomasz Pogorzelec na początku łowił płotki, a potem dość skutecznie odławiał z powierzchni srebrne rybki.
Sylwek Wojacik niemal od początku postawił na odławianie sporych uklejek zamieszkujących ”Kwaszarnie”.
Marcin Modrzejewski jak wieść niosła postanowił dobrać się do okoni. W trakcie zawodów kilka minut siłował się z bonusem, ale ryba nie pokazała swojego oblicza i wygrała walkę z wędkarzem.
Po 4 godzinach walki zawodnicy podchodzili do wagi w różnych nastrojach. Wszyscy coś złowili, to ważne, ale żeby się liczyć w stawce trzeba było uzyskać co najmniej 3 tysiące punktów. Sztuka ta udała się już Stanisławowi Bladowskiemu, którego połów ważono jako drugi, a przeszło 3700 punktów dawało dużą szansę na czołówkę.
Tyczkowy połów Marcina Januchowskiego również robił wrażenie, choć do 3 tysięcy zabrakło niespełna kilkadziesiąt gram.
Darek Dunaj 2140 pkt
W siatce Prezesa naszego Koła było 1215 punktów, ale sam udział w zawodach był już dla nas pewną niespodzianką i zasługuje na uznanie. Oby tak dalej, nikt bowiem nie zrozumie zawodnika lepiej niż…zawodnik;)
Prezes Koła PZW nr 11 wypuszcza ryby z najwyższą starannością. Zresztą jak wszyscy.
Tomasz Pogorzelec , z którym kolejny raz rywalizowaliśmy obok siebie wyłowił z wody 3045 punktów i byłem przekonany, że tym razem to Tomek będzie spijał śmietankę stojąc na podium.
Obawiałem się z reszta, ze moje małe płotki łatwo zostaną przebite przez ukleje, które jak wspomniałem oscylują w okolicach 15 punktów, a które mój sąsiad łowił przez sporą część zawodów. Okazało się jednak, że waga na moim stanowisku pokazała 150 gram więcej i w tej chwili zajmowałem 2 miejsce.
Jak się okazało długo na tym drugim miejscu miejsca nie zagrzałem , bo w momencie gdy Michał Godlewski wyciągał siatkę z wody wszystko było już jasne. Zawodnik konsekwentnie odławiał spore ukleje i bezdyskusyjnie wygrał zawody z wynikiem 5160 gram.
Dalej już nikt nie złowił na tyle dużo, aby zagrozić czołówce. Niektórym zawodnikom udało się jednak złowić fajne okonie.
Łukasz Matusiak
Jacek Dunaj
Po ważeniu przyszła pora na kiełbaskę z grilla i dekorację najlepszych zawodników.
Pełne wyniki zawodów.
I zdjęcie grupowe
Ostatnia impreza z tego cyklu została zapowiedziana na 11 listopada.
Tekst i foto:
Tomek”sircula”Sikorski
Foto:Bartek Sobczyński
Ps. Dzięki Bartek za wizytę i zrobienie kilku zdjęć.