Lato to okres kiedy najczęściej sięgam po methodę. Gdy na zewnątrz gorąco lubię minimalizm i wypady rekreacyjne. Bez gonitwy i ścigania. Po ostatnich zawodach spławikowych, gdzie przerzuciłem mnóstwo mikro okoni i drobnego białorybu a moim jedynym bonusem okazał się trzydziestocentymetrowy linek miałem dodatkową chęć na większe ryby. Nadarzyła się również okazja sprawdzenia nowości od Bestfeed czyli drobnego pelletu W4. Spakowałem więc feedery i pognałem nad wodę.
W4 – słodki, ale lekki zapach na lato!
Wspomniany W4 to zapach, którego do końca nie potrafię opisać. Na pewno zaliczyłbym go do grupy pelletów słodkich, ale lekkich, przyjemnych z nutą jakby kwiatów albo migdałów. Brzmi jak opis perfum, ale ciężko mi inaczej określić to co poczułem po otwarciu paczki. Najlepiej jeśli ciekawscy zwyczajnie powąchają go sami w którymś ze sklepów z bogatą ofertą Bestfeeda. Pellet zanętowy to jedno, ale odpowiednia przynęta to drugie. Poprzednio na łowisku działały waftersy pomarańczowe. W tym dniu na pomarańczowe przynęty nie miałem nawet drgnięcia. Żółty kolor działał za to znakomicie, ale po kolei.
Łowisko znam jak własną kieszeń więc gruntowanie trwało dosłownie chwilę. Pellety Bestfeed nie potrzebują dużo wody więc zalałem go dosłownie na 15-20 sekund, odlałem wodę i poczekałem aż spokojnie dojdzie. Następnie zanęciłem łowisko, jedną, obraną linię trzema podajnikami pelletu i rozpocząłem łowienie. Czas mijał nieubłaganie a nad wodą robiło się coraz bardziej duszno i parno. Po cichu liczyłem, że zdążę się wyłowić przed zbliżającą się nieuchronnie burzą. Po południu miało grzmieć i padać, a ja chciałem być już wtedy w domu.
Ranny karpik w rozmiarze sportowym
Tym razem linek
Na pierwsze branie czekam 20 minut. ale spudłowałem zacięcie. Po kwadransie mam jednak pierwszą rybę. Karp nie był wielki, ale już dość waleczny w rozmiarze sportowym. Chwilę później poprawiam swoje konto dwoma linami i karasiem srebrzystym. Ryby są i mają chęć na żerowanie a to najważniejsze. Podczas wędkowania, gdy brania nieco „gasną” zmieniam im kolory przynęt i smaki. Najlepiej sprawdziła się fermentowana kukurydza w żółtym odcieniu. Pływający pop’up okazał się kluczem do sukcesu. Brania były regularne. Wędkowanie skończyłem z kilkoma linami, karasiami i karpiami. Wisienką był także karaś pospolity, który u mnie będzie zawsze mile widziany. Kolorowe ryby na method feeder zawsze bardziej mnie cieszą niż monotonne łowienie karpi.
Pływająca przynęta dała sporo kolorowych ryb.
Karaś srebrzysty w tym rozmiarze to całkiem godny przeciwnik
Ten karpik wybrał fermentowaną przynętę
Wodom cześć.
Tekst i foto: Marcin Cieślak