Zawody Moczykijowe 🎲
90 PŁOTEK W GODZINĘ
4 mins read

90 PŁOTEK W GODZINĘ

Ten artykuł był czytany - 6026 razy!

W tym sezonie mój spławikowy debiut odbył się od razu podczas zawodów. W takich sytuacjach zawsze robię trening na sucho, przed domem. Niby śmieszne, ale dzięki temu nie zapominam żadnego elementu, potrzebnego do wędkowania, szczególnie tyczką. Rolki, sitko do tyczki, kubek do nęcenia itp. Nie raz już zdarzało się zapomnieć, jak się okazało podczas zawodów, nie tylko mi:) Do tego rolowanko tyczki, aby się przyzwyczaić technicznie, co ma szczególne znaczenie podczas szybkościowego wędkowania.

Piękny poranek nad wodą:)

Wiosenne zawody Koła PZW nr 18 w Pruszkowie na zbiorniku, który przeszedł gruntowną rewitalizację i słynie obecnie z zatrzęsienia małych rybek, to poligon do szybkościowego odławiania małych płoci. W ubiegłym roku łowiłem tylko tyczką i udało się być w pierwszej szóstce zawodów. Tym razem miałem apetyt na podium, więc postanowiłem zanęcić 11 metr pod tyczkę i bliższą linię na 4,5 metrowym bacie.

Towar, który przygotowałem do wędkowania to mieszanka zanęt Professa. Skorzystałem z dwóch części  zawodniczej płoci TURBO, oraz jednej części jaśniejszej zanęty TURBO Leszcz zawodniczy.

Można brać się za mieszanie.

Leszcz zawodniczy, drobna zanęta z małą ilością grubszych frakcji, które możemy przesiać, jeśli łowimy wczesną wiosną. 

Całość zmieszałem z ziemią i gliną wiążącą w stosunku 3 części ziemi i 1 część gliny wiążącej. W sumie miałem 6 litrów mieszanki glin i 4 litry  zanęty. W jednym wiaderku zmieszałem zanętę i glinę w stosunku 1:2, a pozostałą część ziemi i zanęty zostawiłem sobie do donęcania i tworzenia mieszanki dopasowanej do sytuacji podczas zawodów. Pomimo tego, że zbiornik jest płytki, to użyłem gliny wiążącej, żeby zgasić nieco pracę zanęty i ziemi i próbować selekcjonować ryby i łowić więcej płotek, niż małych wzdręg, biorących z opadu. Do mieszanki dodałem 200 gram jokersa, trochę konopi i płatków.

 

Po wygruntowaniu i określeniu linii wędkowania rozpocząłem nęcenie, a potem łowienie. Zacząłem od bata. Wędkowanie szło bardzo dobrze, szczególnie, że to pierwszy wypad ze spławikiem. Nic nie plątałem, nie rwałem, a licznik po pierwszej godzinie wskazał 90 szt!!! Widziałem, że łowię lepiej niż boki, więc nic nie zmieniałem, poza sprawdzeniem, czy pod tyczką nie czai się jakiś bonus. Niestety bonusów brak, więc wróciłem do odławiania z bata. Słońce wstawało coraz wyżej, a woda w miejscu gdzie siedziałem była coraz bardziej prześwietlona, co niestety wpłynęło na brania. Druga godzina była już słabsza(60 sztuk), a w drugiej połowie zawodów rozpoczęła się dłubanina, skakanie po liniach i szukanie ryb. Łowiłem głównie na pinkę, a gdy ryby były bardziej kapryśne na haczyku pojawiała się pojedyncza ochotka.

Półka z towarem do donęcania.

Na tyczce udało się zaciąć trzy większe ryby. Pierwszej nie udało się zobaczyć, drugi  jaź, który być może dałby mi zwycięstwo w zawodach spiął się z haczyka nr 20 a co ciekawe, trzeci z bonusów ok 40 cm pistolet, czyli szczupak wylądował w podbieraku, ale niestety w okresie ochronnym punktów nie dawał. Po 4 godzinach licznik wskazywał 215 sztuk co dało wynik 3720, drugie miejsce w sektorze i 3 miejsce w klasyfikacji generalnej.

215 sztuk i 3720 pkt na 3 miejsce w generalce.

Pierwsza trójka  otrzymała pamiątkowe dyplomy i talony na wędkarskie zakupy.

Pierwsza trójka zawodów:  1. Rafał Tarnowski 4380 pkt, 2. Piotr Leleniak 4360 pkt, 3. Tomek Sikorski 3720 pkt. Dziękuję wszystkim za dobrą rywalizację i miłą atmosferę.

Tekst i foto: Tomek Sikorski

Foto: Dominik Walski

W razie pytań zapraszam do kontaktu poprzez mój profil na facebooku: Tomek Sikorski Wędkarstwo