Zanęta Niwa Extreme Płoć była „badana” przez nas trzykrotnie. Dwukrotnie testował ją Paweł. Jeden raz ja. Oto wnioski którymi chciałbym się podzielić. Zacznijmy od testów Pawła. Pierwszy raz zanęta ta poddana była próbie rzecznej. W skład mieszanki oprócz ciężkich glin i klejów weszła właśnie Extreme jako zanęta dodatkowa do serii klubowej sensasa. Wyniki można zobaczyć poniżej..
Drugim razem Paweł testował ją jako mieszankę typową pod bata. Mało sklejona silnie smużąca dzięki dodaniu glinki Extra pomogła wyłowić Pawłowi podczas dwóch godzin ponad 2000 gram płoci.
Dziś dokonałem poniekąd ostatecznego testu.
Co można powiedzieć o Extreme Płoć?
Zanęta ma delikatny „waflowy” zapach, który miesza się z zapachem otrębów. Extreme nie jest więc na pewno chemicznie ”przepachniony” co jest charakterystyczne dla popularnych tanich zanęt. Brak zbyt intensywnego zapachu daje pewną uniwersalność. Czynnik ten pozwala kierunkować ją na dowolne rodzaje zapachowe czy to słodkie czy ziołowe. Według mnie jest to konieczność podczas stosowania tej zanęty! Brak intensywnej nuty zapachowej spotykanej często u bardziej renomowanych producentów można rozumieć dwojako. Dla niektórych brak intensywnego zapachu może być wadą, więc ocenę tego czynnika pozostawiam wam…
Zanęta ma jasno brązowy kolor i jest dość lekka. Na pewno plusem jest bardzo drobna frakcja charakterystyczna dla zanęt płociowych.
Minusem zanęty jest na pewno mała ilość nasion oleistych. Po wsypaniu do wiaderka aż się prosi o dodanie prażonych konopi, które według mnie są nieodzownym elementem typowych mieszanek na płoć. Tutaj jednak warto wspomnieć o cenie – około 7 zł za paczkę to chyba dość mało!
Chciało by się rzec zanęta idealna do rekreacyjnego łowienia , lub jako zanęta dodatkowa na łowiska gdzie wymagane jest używanie dużej ilości spożywki. Extreme zapewne sprawdzi się również jako baza zanętowa pod ukierunkowane mieszanki płociowe.
Mój test
Poligonem doświadczalnym w dniu dzisiejszym była glinianka ”Nowa” w Natolinie, na której co roku panuje dość duża presja wędkarska.
Jako że gruntowanie wykazało na jedenastym metrze mojej tyczki około cztery i pół metra zanętę dociążyłem gliną argille. Ze składników dodatkowych do kubła trafiło także troszkę glinki Extra, Epiceine, konopie prażone i jako dopalacz atraktor Mondiala Powermix. Za „dywan” posłużyło mi około 100 gram jokersa podanego w ziemi firmy Górek.
Łowienie
Na początku brania były bardzo delikatne i łowiący obok Paweł notabene używający tej samej mieszanki, wyjmował więcej płoci niż ja. Po jakimś czasie ryba doszła do mnie i zacząłem „gonić”. Wielkość poławianych ryb nie powalała ale „patelnia” zrobiła swoje. Pod wierzchem zaczęły gromadzić się stada wygrzewających się ryb.
Co za tym idzie o intensywnym żerowaniu mogliśmy zapomnieć…
Jednak im robiło się chłodniej tym ryby chętniej pobierały przynętę. Częste donęcanie, co ważne dla samego testu, trzymało rybę nie „strasząc” jej. Koło godziny 18-stej praktycznie każdy wstaw owocował rybką. Tak zakończyliśmy nasz mały trzygodzinny test.
…………………………………………………………………..
W mojej ocenie zanęta w skali od 1 do 6 dostałaby notę 3. Nie można jej równać z markami firm zachodnich jednak niska cena i możliwość „ułożenia” jej pod kątem dowolnej kompozycji zapachowej daje jej pewne plusy.
Tekst i foto: Marcin Cieślak