Wyjątkowo piękny poranek przywitał uczestników corocznych zawodów z okazji „Tygodnia Czystości Wód”, rozgrywanych na Zalewie w Komorowie.
Na starcie stanęło 17 seniorów oraz 5 Kadetów i Juniorów. W tym gronie nie zabrakło także Agnieszki Kowalczyk, aktualnej Mistrzyni Okręgu Mazowieckiego. Na zawodach organizowanych przez Koło nr 18 w Pruszkowie, pojawiła się też siedmioosobowa( z niżej podpisanym włącznie) reprezentacja z Grodziska Mazowieckiego.
Po szybkim losowaniu okazało się, że trafiłem stanowisko na brzegu „od chodnika”.
Plusem było to, że wędkę i zestawy do łowienia czebaczków mogłem zostawić w samochodzie i próbować złowić coś tyczką. Minusem natomiast, że trzeba będzie mocno zwracać uwagę na sprzęt, aby żaden rowerzysta nie potraktował tyczki jak przeszkody „do pokonania”. Na szczęście kolegom udało się wyłączyć chodnik z ruchu za pomocą taśmy:)
Wylosowałem stanowisko nr 17, w którego okolicach w ubiegłym roku miałem okazję już łowić.
Z prawej strony miałem Marcina Cieślaka wicemistrza koła nr 18 w Pruszkowie.
Po lewej stronie Mariusza Puchalskiego, zwycięzcę ubiegłorocznych zawodów o Puchar Portalu wyczyn.frix., które odbyły się również na tym akwenie. Cóż ! Wiedziałem że lekko nie będzie.
Organizatorzy zadbali o to, żeby było wystarczająco dużo czasu na rozstawienie, więc udało się uniknąć chaosu na stanowisku, a nawet porobić trochę zdjęć. Na moim brzegu łowili jeszcze Krzysztof Opłocki, który nie raz już stawał na podium zawodów rozgrywanych na Zalewie.
Czwarty w ubiegłorocznej edycji tych zawodów, Łukasz Matusiak wylosował koło upustu i tylko jedno stanowisko dzieliło go od tarliska.
Na drugim brzegu seniorskim „od Komorowa” obok siebie stanowiska wylosowali bardzo dobrzy zawodnicy znani z walki na arenach okręgowych i ogólnopolskich. Określenie „brzeg śmierci” nie będzie wcale określeniem na wyrost.
Najbliżej rogu z grona faworytów łowił Michał Tobiasz.
Paweł Kotlarski i Michał Brzezowski zgodnie z oczekiwaniami przygotowali odległościówki.
Na tym brzegu, woda w zasięgu wędek bez kołowrotka jest bardzo płytka i o rybę na tyczkę jest piekielnie trudno. Często jest tak, że zawodnicy mają tylko dwa wyjścia, albo dłubanie mikro rybek pod samym brzegiem, albo łowienie daleko metodą odległościową, jeśli ktoś wystarczająco dobrze opanował tą trudną sztukę.
Ostatnie stanowisko wylosował Marcin Kostera, pierwsza wędka koła nr 18, Mistrz Koła i były Mistrz Okręgu Mazowieckiego.
Marcin oprócz tyczki również szukał ryby z odległościówki. Juniorzy i kadeci tradycyjnie losowali na brzegu „od Pęcic.”
Zapowiedzi przed zawodami nie były zbytnio optymistyczne, a o wynikach z poprzedniego roku można było zapomnieć. Nie mówiąc o pięciocyfrowym rekordzie Łukasza Skirskiego, nieobecnego na liście startowej w tym roku. Było pewne, ze ryb będzie mało, więc dokładność i koncentracja może być kluczem do sukcesu.
Łowisko należy do najpłytszych na jakich zdarza mi się wędkować, tak więc zanętę w głównej mierze podałem kubkiem, wrzucając kilka mały kuleczek z ręki. Płytkość zalewu w strefie przybrzeżnej swoją największą wadę pokazuje podczas pięknej pogody. Ciężko oczekiwać, żeby w niedzielne przedpołudnie w słoneczny dzień nie było spacerowiczów i rowerzystów. Każde tupnięcie, przejazd rowerem czy skuterem płoszył ryby.
Delikatne zestawy dawały szanse na złowienie pojedynczych ryb. Na szczęście Zalew słynie z kapitalnych płoci, które w niewielkiej ilości pojawiały się na hakach zawodników.
Pierwszą rybę złowiłem jakieś pół godziny po rozpoczęciu zawodów i była to niespodzianka w postaci jazia za ok 300 pkt, który dawał jakąś nadzieję, że coś się zacznie dziać. Boki również odławiały pojedyncze ryby.
Donęcanie skutkowało kolejnymi sztukami,ale łowionymi z małą częstotliwością.
Wśród nielicznych poławianych zdobyczy na naszym brzegu przeważały średnie i spore płocie, które szybko budują wagę i każda sztuka złowiona lub stracona mogła mieć znaczenie podczas ważenia. Stąd żaden z zawodników nie pokusił się o lądowanie płotek na tzw. ”klatę”. Do podbieraka trafiały nawet dość małe ryby. Ja używałem siatki nawet do podebrania małego 15 cm okonka, ze względu na kruchość jego pyska.
Z kolei na drugim Brzegu, Marcin Kostera kolejny raz zadziwiał wszystkich. Trafił między innymi linka i piękną wzdręgę.
Im bliżej końca zawodów, tym ryba na naszym brzegu zaczęła brać jeszcze słabiej i przez ostatnią godzinę łowiliśmy już naprawdę po sztuce czy dwie, a donęcanie nie dawało praktycznie żadnych efektów.
Zawody zakończyliśmy punktualnie o 14, a juniorzy i kadeci łowili godzinę krócej. Słońce ładnie przygrzewało i w oczekiwaniu na komisję sędziowską można było powoli zwijać wędkarski dobytek.
Po zważeniu mojego połowu okazało się, że uzyskałem 1480 gram , czyli o 100 pkt wyprzedziłem Marcina Kosterę, i na tą chwilę jest to najlepszy wynik.
Pozostało czekać jeszcze na ważenie ryb kilku dobrych zawodników. O dziwo bliżej tarliska nikt lepiej już nie połowił. Stało się jasne, że po raz pierwszy udało mi się wygrać zawody na Komorowie.:)
Poniżej pierwsza szóstka w klasyfikacji seniorów.
Nagrodzeni we wszystkich kategoriach.
A nagrody tradycyjnie wręczył Prezes Pruszkowskiego Koła PZW nr 18, Wojciech Kamiński.
Zgodnie z tradycją nagrodami w zawodach z okazji „Tygodnia czystości Wód”, zamiast pucharów i medali, były talony na zakupy w dowolnie wybranym sklepie wędkarskim.
Można więc uzupełnić zapasy sprzętowo – zanętowe:)
Klasyfikacja Generalna Seniorów:
Klasyfikacja Generalna juniorów i kadetów:
Na koniec pragnę podziękować kolegom z Koła nr 18 w Pruszkowie za zaproszenie naszej Grodziskiej ekipy i jak zwykle fantastyczną atmosferę podczas zawodów.
Tekst i foto :Tomasz ”sircula” Sikorski
Foto nr : 13 – 18 i 20 Karol Kostera
Foto nr 19 Agnieszka Kowalczyk