Ostatnie upały bardzo mocno mnie rozleniwiły. Wieści znad pobliskich rzek były marne. Ryb było mało a nawet jeśli gdzieś coś brało, ryby wielkością zwyczajnie były mizerne. Narew i Wisła w moje okolicy wysypała krąpiem i to wielkości maksymalnie „dłoni”. Nie miałem zbytnio ochoty na bardzo ranne wstawanie, aby połowić małych krąpików, dlatego tym razem zabrałem methodę i pojechałem nad wodę po śniadaniu.
Na nowej wodzie sprawdzę kukurydzę barwioną na czerwono.
Łowisko jakie odwiedziłem znajduje się niedaleko Skierniewic. Byłem tu pierwszy raz i szczerze mówiąc nie widziałem czego mogę się spodziewać po wodzie. Wieści niosły, że w łowisku oprócz oczywistych karpików pływają też przyzwoite leszcze i liny. Bardzo lubię różnorodność podczas wędkowania dlatego przyciągnął mnie tutaj mieszany rybostan.
Moje stanowisko
Aby łowić skutecznie postawiłem na sprawdzony, ale dość uniwersalny smak. Do moich kuwet trafiły pellet o smaku sfermentowanej kukurydzy oraz zanęta tego samego zapachu. Kukurydza CSL o tej porze jest bardzo skuteczna. Jeśli chodzi o przynęty miałem ze sobą tradycyjne waftersy, dumbellsy oraz pop’upy. Zabrałem także kukurydzę dedykowaną do methody. Wszystkiego po trochu gdyby ryby miały kaprysy.
CSL sfermentowana kukurydza na dzisiejsze wędkowanie.
Wędkowanie było bardzo przyjemne, bo nie musiałem łowić na dystansie. 21 metr był wystarczający. Bliską linię bogato zanęciłem na start. Najpierw w łowisko trafiły ziarna, pellety oraz kilka podajników zanęty. Poszedłem va banque i nęciłem syto a na dodatek łowisko miałem w zasięgu procy więc mogłem cały czas strzelać ziarnami i kukurydzą. Efekt był piorunujący. Najpierw łowisko odwiedziły małe karpiki, które szybko zostały przepędzone przez większe ryby. Dość szybko złowiłem lina, kilka karpi i fajnego karasia koi. Brania były regularne i pewne. Na koniec łowisko odwiedziło kilka leszczy. To był bardzo udany dzień. Co ważne ryby brały pewnie, regularnie i nie przepadały gdzieś na kwadranse jak to czasem bywa. Cieszył mnie także fakt, że różne gatunki ryb odwiedziły stołówkę. Nie polowałem tylko na karpie więc cel w pełni udało się zrealizować.
Karpie z nowej dla mnie wody.
Użyłem Winnera X carp, którego uzbroiłem w kołowrotek Shimano Exage 4000 z żyłką Winner method nylonic 0,234 mm. Zestaw zbudowałem przelotowo z 30 gramowym podajnikiem Genlog. Przypon guru QM1 z haczykiem nr 14.
Warto pamiętać o odkażaniu poranionych pysków. Dbajmy o ryby!
Pellet Profess jest bardzo aromatyczny. Podajnik panierowałem kukurydzianą zanętą
Na koniec mała rada dla początkujących. Łowiąc na methodę nie bójcie się stosować cięższych podajników. Zbyt lekkie karmniki podczas gwałtownych brań będą przesuwane po dnie co będzie skutkować niepewnymi wpięciami ryb. Jeśli stoicie przed dylematem wyboru podajnika do method feedera wybierzcie przedział od 28 do 35 gram, nawet jeśli woda jest płytka a wy łowicie blisko. Lżejsze gramatury zostawcie na mocno zamulone zbiorniki, choć i w takich łowiłem z sukcesami na uniwersalne 30 gram.
Karaś koi to dla mnie duża niespodzianka.
Leszcze całkiem przyzwoite.
Wodom cześć
Tekst i foto: Marcin Cieślak