ZAWODY

TEST POKROWCA COLMIC EXTREME COMPETITION RBS XL

            Pokrowiec na wędki to rzecz niebywale ważna dla każdego wędkarza, nie tylko startującego w zawodach. To po pierwsze ochrona drogiego przecież sprzętu, a po drugie podstawowy element wyposażenia pozwalający nam się odpowiednio spakować i zaplanować co gdzie włożymy, aby móc jak najszybciej z tego skorzystać w odpowiednim momencie. Tempo jest szczególnie ważne w czasie zawodów, ale także podczas relaksu z wędką, gdy np. złapie nas ulewa.  Im szybciej się przecież złożymy, tym mniej zmokniemy i my i nasz sprzęt. Proste!

pokrowiec 051pokrowiec 047Piwnica-auto-łowisko-auto-piwnica-garaż…to właśnie standardowa droga, którą dziesiątki, a nawet setki razy przemierza rocznie nasz pokrowiec z wędkarskimi skarbami. Także on  ma się prawo zepsuć. Jest w końcu narażony na  dużą ilość cykli szurania po piwnicznym betonie, czy poniewierania po ziemi i trawie. Poprzedni pokrowiec, w którym trzymałem tyczkę, topy, match’ówki, suporty i inne akcesoria padł po latach ciężkiej pracy. Należę do wędkarzy, którzy co prawda o sprzęt dbają, ale bez przesady. Mycie po każdym łowieniu tyczki zostawiam innym, posiadającym więcej czasu…i odwagi żeby takie rzeczy wypisywać. Pokrowiec kupujemy z kolei aby chronił nasze wędziska, a nie był przez nas chroniony sam w sobie. Tak więc wszystko niszczy się w swoim czasie. Mój poprzedni  nazywał się Colmic- Wolf. Brudząca się bestia, bo częściowo biała, ale niezwykle trwała.

Postanowiłem, że nowy również, o ile oczywiście coś znajdę, będzie  marki Colmic. Zaufałem włoskiemu producentowi już kilkukrotnie i oprócz plastikowego portfela na przypony, który rozpadł się na części po pierwszym zimowym wypadzie, więcej wpadek ze sprzętem „niebieskich” nie zaliczyłem. Chciałem jednocześnie ustrzelić coś, co mnie nie zrujnuje, a spokojnie kilka sezonów mojego „dbania” o sprzęt wytrzyma. Wybór padł na  pokrowiec Extreme Competition  RBS XL oczywiście firmy Colmic.

SONY DSCUcieszyłem się, że w końcu ktoś ten sprzęt sprowadza. Klasyczny rabat, który nam się należy jak psu kość po przekroczeniu pewnej kwoty, pozwoli  poniżej 200 zł owe cudo zakupić w sklepie www.roach-shop.pl ,  który podjął się sprowadzania sprzętu tej firmy. Po dwóch dniach pokrowiec był już u mnie i mogłem opróżniać wysłużonego Wolfa na rzecz młodszego nieco skromniejszego kolegi z tej samej stajni.

pokrowiec 105

Pierwszy rzut oka wykonałem już oczywiście na stronie sklepu, bo sprzęt ma się sprawdzać, ale nie oszukujmy się musi też cieszyć oko. Kto zatem jak nie Włosi znani z dizajnerskiego podejścia do życia  sprawi, że sprzęt nie dość, że działa to wygląda? Włoskie buty, włoskie ciuchy, włoski styl, to wszystko co prawda mnie nie dotyczy, ale czemu nie właśnie włoski pokrowiec?  Tym razem tradycyjnie w niebieskim kolorze firmowym dodatkowo czarna kieszeń na podpórki, suporty i akcesoria oraz uchwyty i paski. Wszystkie rogi obszyte zostały czerwoną mocną taśmą.  Nie mogło zabraknąć barw narodowych, delikatnie zaznaczonych wszytymi pod kątem na bokach trzema paskami. Wszystko eleganckie. Nie ma się do czego przyczepić.

paseczki

paseczki 2

 

 

 

 

 

 

 

Pora na techniczne właściwości. Pokrowiec ma w nazwie XL, a to zobowiązuje. Bite 200 cm, co prawda nie pozwoli nam przewieźć zakleszczonych elementów tyczki , ale nie ma wędki nasadowej, matchówki czy nawet karpiówki, która by się do niego nie zmieściła- oczywiście po jej złożeniu:)

Producent poinformował nas, że w głównej komorze zmieści się 10 tub! W tym 4 grube od wędzisk plus 6 cienkich tubek z topami. Można wsadzić i więcej. To sprawdziłem. Wchodzą dodatkowo baty, matchówki i pickery  z kołowrotkami. Należy oczywiście zachować umiar. To właśnie nieumiarkowanie we wpychaniu wszystkiego wpływa na krótki żywot suwaków w torbach i pokrowcach. Pakowanie bez umiaru i  zamykanie na siłę wykrzywia je i prowadzi do tego, że otwierają się, ale nie tam gdzie trzeba. Obok widać pokrowiec napakowany do granic możliwości. Suwaki tym razem się nie poddały, ale nie  warto powtarzać mojego eksperymentu;)

A pro po suwaków, po pół roku aktywnego użytkowania nie zauważyłem problemów. Dodam tylko, że są przyjemnie ogumowane, co ułatwia rozsuwanie głównej komory pokrowca. Oczywiście z racji wielkości pokrowca po szynie zasuwają dwie maszynki.

 

Wyściółka wewnątrz pokrowca jest sporo cieńsza od tego co Colmic prezentował wiele lat wcześniej w Wolfach. Przez czas użytkowania pokrowca nie zauważyłem z tego powodu minusów, a plusy podczas transportu owszem. Poprzednik po napchaniu go do syta zajmował mi pół szerokości auta.

Do noszenia pokrowca na plecach producent wyposażył go w miękki, pikowany i regulowany pasek z logo firmy. Od wewnętrznej strony wszyto nieco śliski skóropodobny materiał.

pasek 1

pasek 2

pasek 3

 

 

 

 

 

Do chwilowego przenoszenia tego wszystkiego z miejsca na miejsce jest również wygodny gumowy uchwyt. (tu jedynie o co mógłbym się przyczepić to środek ciężkości) Umocowanie go kilkanaście cm niżej i byłaby dla mnie  bajka. To jednak indywidualna rzecz związana ze sposobem noszenia i np. wzrostem użytkownika. Ja należę do posiadaczy ponadprzeciętnych gabarytów:)

uchwyt 1

uchwyt 2

 

 

 

 

 

 

 

Spodnia część pokrowca Colmic Extreme Competition  RBS XL podszyta jest ochronną warstwą z pianki EVA, która ma chronić materiał przed przetarciami. To jedno zabezpieczenie, ale jest też drugie! Cztery wkręcane korki, niczym w butach piłkarskich chronią z kolei warstwę z pianki przed przetarciem. Na zdjęciu widać zresztą, że ma to sens bo pokrowiec u mnie wielokrotnie przesuwany po betonie nie ucierpiał, a jedynie korki lekko się pościerały.

korek1

korek2

 

 

 

 

 

 

 

Na koniec kilka słów warto napisać także o bocznej kieszeni oznaczonej potężnym logiem firmy Colmic. Wsadzimy tam bez problemu wszelkiej maści sztyce, parasole czy  dodatkowe nogi. Kieszeń zapinana jest na rzep klapką od góry, oraz posiada boczny suwak, który rozpina ją na około 3/4 jej długości

Podsumowując Colmic Extreme Competition  RBS XL to fajnie wyglądający pokrowiec za średnie pieniążki.  To dobra propozycja dla wszystkich, którzy chcą mieć solidną i estetyczną rzecz dobrej włoskiej marki. Z pewnością posłuży kilka ładnych sezonów, a tym bardziej dbającym o wszystko sporo dłużej;) Oczywiście na rynku znajdziemy potężne całkowicie usztywniane armaty za grube pieniądze i testowany tu produkt nie będzie mógł konkurować w tym segmencie, ale coś za coś.

Podziekowania dla :  www.roach-shop.pl

tekst :Tomek Sikorski

foto: Tomek Sikorski, Piotr Cieślak i Paweł Cieślak

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress