ZAWODY

SPINNINGOWY PRZEGLĄD GLINIANEK NA POCZĄTKU SEZONU

         Maj jak powszechnie wiadomo to początek spinningowego sezonu. Co prawda już w marcu czy kwietniu miłośnicy sztucznych przynęt przeczesują małe rzeki w poszukiwaniu kleni lub jazi, ale to szczupak jest rybą, która wzbudza chyba największe emocje. Ja też uległem pokusie i postanowiłem z Pawłem sprawdzić, jak w tym roku będzie wyglądało majowe otwarcie.
Kondycja tej ryby na pobliskich gliniankach nigdy nie należała do najlepszych. Czyżby w tym roku było lepiej? Sprawdziliśmy !
Po wręcz upalnym ranku jaki spędziłem na Narwi w Okuninie, wieczór był stosunkowo chłodny i wróżył spotkanie z zębatym. Wiadome było że luzu nad wodą nie zastaniemy, wszak majówka to u niektórych dopiero pierwsze dni wędkarskich przygód. Nadzieje na spotkanie z kaczodziobym, dawało kilka wolnych miejscówek, tym bardziej że w niektórych „oczkach” wręcz pachniało rybą.

„Amurowa..”

amurowa

zatoka

Ze słyszenia wiedziałem, że rano padło sporo szczupaków, ale ponoć daleko im było do magicznej pięćdziesiątki. Uzbrojeni w plecionki rozpoczęliśmy łowienie.
Na pierwszy ogień poszedł dragonowski ”Reno Killer” w kolorze perły z czarnym grzbietem i pomarańczowym brzuchem. Paweł zaczął od obrotówek.

renowka

Już w trzecim rzucie odnotowałem charakterystyczne podwójne uderzenie i zaciąłem małego cętkowanego drapieżnika. Chwilę potem zameldował się drugi.

maly   

Paweł podobnie jak ja, miał wyjścia szczupaczych podrostków.

DSC00968  

Po pewnym czasie spotkaliśmy nad wodą kolegę Grześka , który przy mnie złowił szczupacze dziecko.

grzesiek

Spiął też coś „lepszego”. Z opowiadań wynika że jesień na glinkach w wykonaniu Grześka była godna pozazdroszczenia. Poniżej jeden z jego Esoxów złowiony na „Kopalni.”

Poniżej : Siedemdziesiątka z ”Kopalni”

siedemdziesiatka

Jesień to jednak jesień, a maj to maj. Duże ilości drobnicy sprawiły, że litoral pobliskich glinianek zaroił się od małych szczupaczków. Niestety ten dzień skończył się samymi króciakami.

szczupak

Powtórkę zrobiliśmy dwa dni później. Po przejściu deszczowego frontu, wyszło odrobinę słońca, więc postanowiliśmy sprawdzić jak pogoda przełoży się na drapieżniki. W tym dniu dołączył do nas Piotrek. Tradycyjnie spotkaliśmy nad wodą Grześka, który miał już na koncie 4 podrostki. Potem Piotrek spiął jednego króciaka i wyjął mniejszego „krokodylka”.

szczupek

Na to dziś będą brały …

arsenal

Prawdziwy koncert urywanych szczupaków zaprezentował nam Paweł. Najpierw urwał coś co na pewno miało już miarę. Ryba weszła w przybrzeżne krzaki. Potem wyłożonego sześćdziesiątaka nie udało się skutecznie podebrać, a na koniec dwa krótkie Esoxy wypięły się z haka. Późnym wieczorem brania ustały na dobre, więc skapitulowaliśmy.

DSC00967

Podsumowując trzeba przyznać, że na gliniankach szczupaków nie brakuje, ale wyłuskać te, które są już „rodzicami” jest niezmiernie trudno. Jeszcze kilka lat temu branie „normalnego” szczupaka było jak szóstka w lotka. Z przyjemnością muszę stwierdzić, że dziś ręce sprawnego spinningisty są w stanie, bez problemu temu zaprzeczyć .

Tekst i foto: Marcin Cieślak

Foto: Piotr Cieślak, Paweł Cieślak

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress