Koniec grudnia przyniósł iście wiosenną pogodę. Wysokie temperatury i słońce którego przecież tak brakuje zimą skutecznie ściągnęły mnie i chłopaków z team ”narybkach” nad wodę.
Celem naszej wyprawy były Mazury a dokładnie małe jezioro rynnowe położone w okolicy Nidzicy.
Kompani doskonale znali wodę – łowią tam kilka razy w roku i to na ich doświadczeniu miałem zamiar opierać efekty moich łowów. Cele były jasne – łowimy okonie na cztero , pięciometrowych twardych blatach. Do lokalizacji takich miejsc miała posłużyć nam echosonda.
Pierwsze miejsce namierzyliśmy dosłownie 30 metrów od pomostu gdzie cumowaliśmy łódkę.
Ależ było nasze zdziwienie kiedy już w pierwszym rzucie na traperowskiego paprocha ”twist” w kolorze motor-oil trafiłem okonia.
Chwilę potem też na ”motora” swojego garbuska przechytrzył Daniel. Kolejne rzuty i zmiany przynęt nie przynosiły jednak żadnych efektów. W końcu coś mam – znowu twisterek motor oil na bocznym troku zmusił rybę do brania. Był to szczupak . Szybka miara ( 47 cm) , foto i ryba wraca do wody.
I na tym coś się zacięło. Okonie przepadły …
Bezskutecznie próbowaliśmy szukać ryb na górkach, stokach a także głębi 10 -12 m gdzie echo pokazywało że stoją białe ryby. Na zimowiskach funkcja Fish ID co pół sekundy meldowała że pod łódką coś ”leżakuje”. Cała masa białorybu stała na 2 metrach głębokości i odpoczywała już chyba przed nadejściem pierwszego lodu. Pod nimi niestety nie było żadnych drapieżników. Ani dużych szczupaków ani interesujących nas tego dnia okoni.
Z biegiem czasu pogoda zaczęła się psuć. Słońce schowało się za chmury a wiaterek coraz bardziej utrudniał łowienie. Kolejne rzuty, kolejne zmiany przynęt i kolejne zmiany miejscówek. Raz na jakiś czas co prawda coś skubało w przynętę a to obcinając oliwkę lub zjadając ogon od gumowej imitacji ryby, ale na haku dalej nic nie chciało się zameldować. Podejrzenia padły na szczupaki. Aby to sprawdzić Paweł porzucił boczny trok i zaczął próbować przechytrzyć ostatniego już chyba w tym roku Esoxa.
Brązowy Lunatic okazał się tego dnia bardzo skuteczną bronią, ponieważ zmusił do kapitulacji kilka zębaczy. Wielkość zdobyczy pozostawiała jednak wiele do życzenia. Trzeba przyznać że w jeziorze dominują szczupacze podrostki dlatego ryb w granicach 40 cm można było się spodziewać.
Po kilku godzinach batowania dajemy za wygraną. Efekty mizerne w porównaniu z wrześniowymi czy majowymi wypadami chłopaków. Wtedy łowili po kilkanaście okoni okraszonych zazwyczaj jednym lub kilkoma szczupakami.
Ale nie to się przecież liczy. Najważniejsze że był to spędzony dzień nad wodą a właściwie na wodzie 🙂
Jedno jest pewne wiosną ale tą prawdziwą robimy powtórkę.
Tekst i foto: Marcin Cieślak
Foto: Piotr Cieślak