ZAWODY

TYCZKOWANIE W PIEŃKOWIE

           To miał być zwykły wypad na rybki. Lekki trening tyczkowy, aby przypomnieć sobie jak to holuje się jakieś ryby z rzecznego nurtu. Zarówno ja jak i Łukasz dawno nie byliśmy nad wodą, a że obiecaliśmy sobie rewanż na leszczach zapadła decyzja. Jedziemy do Okunina !
Po dojechaniu na miejsce okazało się, że nie ma gdzie wcisnąć przysłowiowego kija. Przy moim drzewie naliczyliśmy 9 gruntówek. 🙂 Sam nie miałem pojęcia, że tyle federków da radę tam zmieścić . Chwila namysłu i natychmiastowa zmiana planów – jedziemy nad Wisłę do Pieńkowa. Po dość „krętej” drodze w końcu trafiliśmy nad wodę. Było w tym trochę przypadku i jazdy na tak zwanego czuja. Po tej przeprawie już wiem że moje auto da radę zjechać z wału – po schodach . Obtarłem podłogą tylko 23 razy więc da się przeżyć 😛
Wisła w tym miejscu jest dość „pojemna”.

Wisla

Mimo sporej ilości grunciarzy znaleźliśmy fajny kawałek opaski, gdzie spodziewaliśmy się większej ryby. Łukasz jako pierwszy przystąpił do gruntowania i rozpoczął spacer z tyczką wzdłuż brzegu.

 

Udało Mu się znaleźć dołek o głębokości około 2 metrów zakończony wypłyceniem. U mnie sytuacja wyglądała gorzej – płytki blat pogłębiający się w stronę stanowiska Łukasza. Wiedziałem, że nie mogę żałować gliny i kleju , choć i tak spodziewałem się, że po jakimś czasie moja zanęta stoczy się w stanowisko Łukasza. Grunt jaki miałem na 11,5 metrach tyczki to około 1,20 m wody.

towar

Plusem mojego stanowiska było jednak to, że byłem nieco „schowany” za Łukaszem więc i uciąg miałem zdecydowanie mniejszy.

lowie

Do kotła trafiło około 10 kilogramów gliny rzecznej i paczka bentonitu. Do drugiego wiadra wrzuciłem sporą ilość gliny wiążącej i Argilii Brune „Górka” a całość „związałem” Liant a collerem. Mieszankę oparłem na zanętach Gold Pro Bream Marcela, okraszając wszystko mrożonym białym, pieczywkiem fluo i słodzikiem sweet magic.

glinytarcie

……………….

……………………………………………..

Łukasz postawił na popularne gruboziarniste mieszanki „Gutka”, dopalając towar pieczywkiem i leszczowymi atraktorami Sensasa. Użył też płynnej Melasy. Na początek wrzuciliśmy do wody po około 20 kul.
Zestawy jakie zawiesiłem na moich topach, to Sergiusze 18g i 22,5 g., a także lizak 12 gramowy Gutka do szybkiego pływania. Najlepiej łowiło mi się najcięższym zestawem, który wolniutko spływał i dawał się pięknie przytrzymywać. Łukasz postawił na zestawy Niwy i Gutka w podobnej gramaturze.

zestawy

lukasz

Najcięższy jego zestaw miał 25 gram, ale jak się potem okazało był za lekki na panujące warunki w łowisku. Głębokość to jedno, ale siła nurtu to drugie. Po wędkowaniu zgodnie stwierdziliśmy, że Łukasz popełnił dwa błędy, źle oceniając warunki. Zbyt słabo doklejona zanęta i za lekkie zestawy, stąd słaby wynik i tylko kilka drobnych ryb w siatce. Mi udało się, wyjąć dwa leszcze, w tym jednego z dość szybkiej przepływanki.

leszczyk

leszczysko

Spiąłem też dużą rybę, która wzięła na czerwonego robaczka z wolnego dryfu i odjechała w kierunku środka rzeki.
Wyniki nie zachwycały, ale zawsze to jakieś oderwanie się od zgiełku codzienności.
Do następnego..

Tekst i foto: Marcin Cieślak

Foto: Łukasz Matusiak

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress