ZAWODY

TYCZKOWY RELAKS NAD NARWIĄ W OKUNINIE

        Niedzielny poranek przywitał nas nad wodą dość łaskawie. Ciepły , praktycznie bezwietrzny świt i o dziwo mało komarów zapowiadało, że uda nam się trochę odpocząć od codziennego zgiełku i troszkę połowić. Po głowie chodziły mi leszcze i choć słyszałem z opowieści, że nad Narwią leszcz nie bierze to jak mówi porzekadło „ jak nie zobaczę to nie uwierzę „ musiałem się osobiście o tym przekonać.
W wyprawie towarzyszyło mi dwóch kolegów Łukasz Matusiak i Tomek Sikorski z grodziskiego koła. Ten ostatni jednak, z przyczyn technicznych musiał od razu wracać do domu i nie miał okazji nawet rozłożyć tyczki. Czasem tak bywa – głowa do góry Tomek.
Tyle tytułem wstępu…

Narew

Teraz kilka słów o zestawach i mieszankach. Na moje topy powędrowały dwa liście 12g i 25 g na stopa.

fotto

Całkowicie zrezygnowałem z szybkiego pływania małymi lizakami czy bombkami w obawie o uklejki . Łukasz postawił na kilkugramową lekką bombkę , lizaki 10 g i 25 g na stopa. W między czasie Łukasz pływał, także 18 gramowym listkiem.

grzeb

knieje

Gruntowanie mojego miejsca odbyło się sprawnie i w sumie trwało dosłownie minutę. Miejsce przy zwalonym drzewie znam po prostu na pamięć. Twardy blat zakończony dołkiem i gwałtownym wypłyceniem przy samym drzewie. Zostało mi tylko ustalić głębokość i zająć się zanętami.
Dużo więcej czasu na gruntowaniu spędził Łukasz, a jego miejsce okazało się nie lada wyzwaniem. Mocno pofałdowane dno z jakimś „końskim zaczepem” na końcu rozmycia. Tak w skrócie należy to opisać.
Okunin to jednak mocno „zawędkarzone” miejsce i czasem wyboru, po prostu nie ma. Albo łowisz tu, gdzie możesz albo nie łowisz wcale. Plusem jednak jest to, że na upartego można by wędkować chyba z kufra własnego auta.
Jeśli chodzi o zanęty przygotowałem dwa rodzaje mieszanki , opartej na Magneticu Lorpio i traperowskim Leszczu. W pierwszym kotle wymieszałem 8 kilo ciężkiej gliny Górka. Wszystko skleiłem bentonitem i okrasiłem dużą ilością robactwa. W drugim wiadrze wymieszałem Argile Brune z wiążącymi glinami i wspomnianym „Magneticiem” . Jako spoiwo dałem paczkę Lianta . Tą mieszankę okrasiłem tylko 250 ml mrożonej pinki. Tu wsypałem, także bułeczkę fluo Trapera.
Łukasz przygotował podobnie jak ja, dwa rodzaje mieszanek opartych, również na Lorpio Magnetic, dociążonych glinami Górka i przyprawionych mięsem – 750 ml mrożonej pinki i 500 ml białych.

miesz

mieszsz

nba

Miało być grubo i tłusto!

zaneta

Już w pierwszym wstawieniu 12 gramowego lizaka złowiłem krąpia.

lowie

rybcia

Potem kolejne. Do godziny 8 rano brania miałem praktycznie na okrągło. Na haku oprócz krąpi nie chciało zameldować się nic innego. Ryby „pluły” bułeczką fluo, więc wiedziałem co im tego dnia pasuje. Minuty upływały, a grubych ryb jak nie było widać tak nie było widać. Jeszcze gorzej było u Łukasza, który brań miał zdecydowanie mniej i od czasu do czasu wyjmował krąpika albo uklejkę. Około 9 ryby przepadły na dobre. Nie pomagało nic. Donęcanie obfite i mniej obfite, dopalanie zanęt T-Orange czy innymi specjałami. Wyszło słońce, zerwał się wiatr i ryby poszły „spać”. Przepadły i kropka.

tacka

Sporą ilość czasu przełowiłem na stopa, zmieniając tylko przynęty począwszy od czerwonych robaków, a skończywszy na roślinnych rarytasach. Tego dnia, na stopa nie miałem jednak nawet skubnięcia, nie mówiąc o jakimś porządnym braniu. Jedynym bonusem okazał się nieduży kleń, który wybrał wersję z tradycyjnej przepływanki. Zaskoczeniem dla nas było, że złowiliśmy bardzo mało płoci. Ja wyjąłem 4 sztuki, a Łukasz jedną. Dziwne bo jak sięgam pamięcią moją „miejscówkę” płoć lubi i chętnie tu zawsze współpracowała. Jak widać nawet płotki mają swoje humory.
Po zakończonym łowieniu przyszedł czas na krótkie podsumowanie naszych wyników. Ja złowiłem około 4 kilogramów ryb.

moj20polow

krapie

Łukasz uratował honor kilkoma pojedynczymi sztukami.

lukaszpol

Nie straciliśmy jednak nadziei i na pewno jeszcze w te miejsce wrócimy na tak zwany  rewanż.
Połamania.

Tekst i foto: Marcin Cieślak

Tomasz Sikorski napisał:

Nie dane mi było połapać z Wami w niedzielę, ale nadrobiłem zaległości i w środę połowiłem ładnych krąpi na plaży z drugiej strony narwiańskiego drzewa 😉 . Zważywszy, że to dopiero mój trzeci wypad z tyczką nad rzekę wynik 3800 w 4 godzinki w naprawdę trudnych warunkach, gdy woda na początku łowienia była o około metr wyższa niż po 4 godzinach uważam za niezły. Ciesze się, że udało mi się utrzymać rybkę w polu nęcenia do samego końca. Łowiłem od 8 do 12. Mocno eksperymentowałem ze stopem i doskonaliłem technikę pływania lizakami:).
Załączam fotkę z telefonu:)

20120718225foto: Tomasz Sikorski

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress