Dnia 27 marca razem z Pawłem , Tomkiem wybraliśmy się nad pobliski zalew sprawdzić jak biorą rybki. Po przyjechaniu na miejsce szybko – o ile to możliwe z kombajnami, tyczkami i całą stertą klamotów – rozłożyliśmy się na stanowiskach, rozrobiliśmy zanętę i rozpoczęliśmy łowienie. Miejsce w akwenie wybraliśmy zupełnie przypadkowo sugerując się silnym i porywistym wiatrem, który przywitał nas rano. Po prostu staraliśmy się usiąść w jakimś w miarę zacisznym miejscu. Nie wiem jakiej zanęty używali koledzy, ale ja użyłem następującej mieszanki. 250 ml jokersa + 6 kilo ziemi. Zanęta: sensas gardons club, epiciene noire, aromix sensas gardons + szczypta pinki. Wszystko wymieszane w odpowiednich proporcjach i przyciemnione ziemią.
Od samego początku rybka dopisywała a brania nie ustawały. Brały płocie i karasie. Przyłowem były też inne ryby. Paweł trafił pięknego złotego karasia.
Tomek zaskoczył wszystkich łowiąc prawie 2,5 kilogramowego karpia
Jako ciekawostkę podam tylko że przez około godzinę z Pawłem łowiliśmy małe karpiki, których złowiliśmy po około 20 sztuk.
Fakt jest o tyle dziwny iż zbiornik nie był zarybiany małym karpiem. Wygląda na to że łowiliśmy uciekinierów, którzy spłynęli do zalewu z wysoką wodą utrzymującą się na rzece z pobliskich stawów hodowlanych. Pogoda nie była wymarzona – padał przelotny deszcz , silnie wiało a temperatura wahała się w okolicach 10 stopni. Na końcu zważyliśmy rybki. Wyniki zaskoczyły nas bardzo przyjemnie. Powiem tylko że osiągnąłem wynik dwucyfrowy a chłopakom wiele nie brakowało aby też zaliczyć dwucyfrówkę.
Po krótkiej sesji fotograficznej rybki odzyskały wolność.
Do zobaczenia nad wodą.
Tekst i foto: Marcin Cieślak, Tomasz Sikorski