Zawody

PUCHAR PREZESA KOŁA nr. 11 W GRODZISKU MAZ 2012

Tydzień przed zawodami o Puchar Prezesa Koła nr 11 w Grodzisku Mazowieckim, Staw Walczewskiego zarybiono dużym karpiem, niewielkim linem oraz w mniejszej ilości płocią i okoniem. Wiadomo więc było, że aby liczyć się w tych zawodach i zejść z łowiska z tarczą trzeba będzie łowić karpie. Tylko pytanie czy ryby będą brały?!

Rzadko bo rzadko, ale zdarza się, że świeżo wpuszczone cyprinusy strajkują. O czym przekonaliśmy się z resztą, choćby podczas rozgrywanych 2 lata temu zawodów z okazji 55-lecia Koła nr 11. Wtedy złowiono tylko pojedyncze sztuki, a imprezę wygrali zawodnicy łowiący regularnie płotkę. Jeśli ktoś nie pamięta to zapraszam do przypomnienia sobie tamtych zawodów tu .

Przed imprezą wiedzieliśmy jedynie, że aura nam sprzyja i o ile poranek przysłaniała jeszcze delikatna mgiełka, to wystarczyło kilkadziesiąt minut, aby jesienne widoki odsłoniły przed nami swoje piękno na dobre.

22

Na placu boju pojawiło się 22 wędkarzy należących do grodziskiego koła. Przed zawodami jak zwykle nie zabrakło rozmów, a podczas dyskusji często przewijał się temat zauważonych na wodzie żerowań niedaleko miejsca wpuszczania świeżej ryby. Każdy więc miał nadzieję, że dopisze mu szczęście i polosuje właśnie blisko tego miejsca. Zawsze powtarzam, że losowanie losowaniem, ale rybę tą trzeba jeszcze umieć wyciągnąć z wody, a dobre miejsce trzeba wykorzystać.

7

Podczas przygotowań było już widać, co kto sobie założył taktycznie i co wrzucił do wiaderek.

6

4

Niektórzy nastawili się na grubo, czyli tylko na karpia z minimalną ilością sprzętu i wędziskami z kołowrotkiem.
Wielu wędkarzy w tym i ja postanowiło rozpocząć klasycznie i trochę zachowawczo od początku nastawiając się na białą rybę. Założenie było takie, że dopiero w momencie wejścia w łowisko karpi, następuje odpalenie cięższego sprzętu. W związku z tym trzeba było przygotować klasyczną jesienną zanętę pod płotkę i leszcza, oczywiście nie zapominając o jokersie, a oddzielnie w przypadku wejścia dużych ryb w łowisku grubą mieszankę, aby je utrzymać.

3

Losowanie i odprawa przebiegły bardzo sprawnie, a czas zaoszczędzony przeznaczono na troszkę dłuższe przygotowanie.  Co odebrałem bardzo pozytywnie.

8

Sędzia główny zawodów, Prezes Koła nr 11 w Grodzisku, Włodzimierz Gołębiowski przedstawił zasady rywalizacji.

9

Obowiązywał nas Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb, oczywiście poza limitami.

Wylosowałem stanowisko na na brzegu od ulicy Nadarzyńskiej, dokładnie to samo miejsce co rok temu, tylko teraz z prawej strony miałem zwycięzcę ubiegłorocznego Pucharu Prezesa, Marcina Januchowskiego.

11

Z lewej strony łowił, Sławek Domański triumfator tegorocznych zawodów rodzinnych, na które jakoś nie mogę mojej szanownej małżonki namówić, ale to tylko taka dygresja:D

12

O 9.30 rozpoczęliśmy łowienie. Zacząłem zgodnie z planem odławiać płoteczki. Szybko jednak widoczny z mojego stanowiska Marcin Modrzejewski rozwiał nadzieję na ”nieżerowanie” karpi holując duże ryby niemal od początku. Marcin zapowiadał, że stawia wszystko na jedną kartę i opłaciło się. Doszły nas także słuchy, że na stanowisku nr 1 do karpi dobrał się Marcin Kulis. Ryba choć jeszcze stała w dużej mierze, tam gdzie została wpuszczona to rozeszła się już po łowisku, bo pojedyncze sztuki łowili wędkarze niemal we wszystkich częściach łowiska. U mnie dominowała mała płotka, a od czasu do czasu meldował się ”bonus” w postaci leszcza za około 500pkt. Nie udało się dobrać do karpi, choć kilka razy wstawiałem wędkę z topem ”halinowskim” to jednak przy dużym przestoju rezygnowałem z tych prób, na rzecz odławiania obecnej w łowisku drobniejszej ryby. Sprawdzałem jednak czy coś nie weszło jak tylko następował lekki przestój w braniach płoci. Mój sympatyczny sąsiad z lewej strony skusił ryby w łowisko jednak większość spinał. Sławek łowił na bata z amortyzatorem i prawdopodobnie zbyt napięta guma nie pozwalała mu cieszyć się ze zdobyczy. To tylko jednak moje spostrzeżenie i mogę się mylić. Rozmawialiśmy zresztą o tym podczas zawodów.Co się odwlecze to nie uciecze i w końcu jeden z zaciętych cyprinusów, około 3 kilogramowy wąsacz trafił do siatki mojego sąsiada.

16

W moim łowisku nie było znaku ”wąsaczy” i nie zanosiło się na to, że się pojawią. Połów okrasiłem ostatecznie jeszcze niewielkim linkiem, a kolejny niewymiarowy wrócił do wody. Po 3 godzinach wszystko stało się jasne. Tak jak pisałem na początku, aby być w czołówce trzeba było łowić karpie. Jeden duży okaz okraszony regularnie łowioną białą rybą dawał już pierwszą szóstkę. Tego karpia właśnie mi zabrakło. Mój wynik to 3050 pkt(bez wiadra), co dało 9 miejsce.

15

Oczywiście z miejsca zadowolony być nie mogłem, ale z łowienia owszem. Znalazłem dobry sposób na białą rybę i żerującego jeszcze dość dobrze leszczyka, co jak zakładałem może się przydać dzień później podczas V i ostatnich z cyklu ”Otwartych Zawodów 2012”. Po dwóch imprezach sobotnich( naszej i juniorskiej) wydawało mi się, że karp już nie będzie żerował tak dobrze i może okazać się, że mało kto będzie go łowił…ale o tym w kolejnej relacji:)

Zgodnie z tym co relacjonowali koledzy podczas zawodów, w walce o zwycięstwo liczyło się dwóch zawodników Marcin Kulis i Marcin Modrzejewski. Obaj Panowie złowili najwięcej ”wąsatych” i uzyskali pięciocyfrowe wyniki.

14

13

Ostatecznie zawody wygrał Marcin Kulis osiągając wynik 16940 gram i wyprzedzając Marcina Modrzejewskiego, który wyłowił z wody 12340 punktów.

21

Pierwsza szóstka Pucharu Prezesa koła nr 11 w Grodzisku Mazowieckim.

20

Serdeczne gratulacje dla zwycięzców.

Pełne wyniki zawodów:

24

Z wędkarskim pozdrowieniem.

Tekst i Foto:
Tomek ”sircula ”Sikorski.

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress