Zawody

DESZCZE NIESPOKOJNE NAD HALINOWEM ! – III ODSŁONA PUCHARU MAZOWSZE WĘDKUJE 2012r.

Trzecia w tym sezonie odsłona zawodów o Puchar Portalu Mazowsze Wędkuje ściągnęła na łowisko w Halinowie aż 39 zawodników. Frekwencja dopisała, bo przecież była to jedna z ostatnich, jeśli nie ostatnia szansa na start w imprezie typu Big Game przed nadchodzącą wielkimi krokami zimą. Przynajmniej takie mieliśmy nadzieje. Nie sposób zapomnieć też o fantastycznej atmosferze panującej podczas poprzednich zawodów, która niczym magnes przyciąga na kolejne imprezy .

2

3

6

5

Wśród uczestników jak zwykle nie zabrakło gwiazd mazowieckiego i polskiego spławika. Na liście startowej tym razem pojawił sie min. Edmund Gutkiewicz, znakomity wędkarz, trener i twórca sławnego w całym świecie wędkarskim dysku.

8

Punktualnie o godzinie 7 organizator zawodów Damian Furmańczyk przywitał całą ekipę.

4

Zasady zawodów są jasne, więc chwilę po sprawnym losowaniu rozeszliśmy się na swoje stanowiska rozlokowane w 4 sektorach. Dodam, że tradycyjnie już na starcie każdy oprócz wody, otrzymał szpulkę żyłki Robinson ” Van Den Eynde” Professional .

9

Łowisko specjalne w Halinowie o tej porze roku nie jest już tym samym ”akwenem eldorado” co jeszcze kilka miesięcy temu. Nikt nie miał złudzeń – szału nie będzie i o kilkudziesięciu kilogramach w siatce nie ma co marzyć. Tym bardziej, że pogoda tego dnia do najstabilniejszych nie należała, a w połowie zawodów można już było śmiało nazwać ją koszmarną. Zresztą w niektórych miejscach zawodnicy szybko zapomnieli, że znajdują się na łowisku specjalnym.

Losowanie rzuciło mnie do sektora uznanego powszechnie po poprzednich kilku imprezach za najmniej rybny. Do Halinowa jedziemy posiłować się z dużymi okazami, a wiadomo było, że o takie w tym sektorze jest piekielnie trudno.


Ciężko było dopasować taktykę i zdecydować się, czy łowić skutecznie na delikatniejsze zestawy białą rybę i pozbawić się praktycznie możliwości wyholowania karpiowego bonusa, czy czekać na ”wąsatych” i ryzykować wyzerowanie. Na poświęcenie się delikatnemu łowieniu nie byłem zresztą przygotowany, w moich bagażach ciężko było doszukać się jokersa i ochotki. Wybrałem nieco ryzykownie taktykę typu ”mieć rybkę i zjeść rybkę” czyli zestawy odchudziłem tylko na tyle, aby móc wyciągnąć średniej wielkości bonusa, ale także w miarę skutecznie odławiać spory halinowski białoryb, który nie jest tak wrażliwy na grubości przyponu jak ten z dzikich łowisk. Dlaczego ryzykowną, ktoś zapyta? Otóż wiadomo, jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego”;) Tym razem ta stara prawda jednak się nie potwierdziła. Na szczęście!

Podczas przygotowania do zawodów zauważyłem, że dość daleko bo około 40 metra spławiają się karpie. Nie było więc wyjścia, tam trzeba było zarzucić matcha i mieć nadzieję, że uda się dostrzelić w miarę celnie zanętę na tak dużą odległość. Doświadczenie w tym mam dość mizerne i było to jak się później okazało raczej marzenie ściętej głowy. Niepewny swoich ”odległościowych” umiejętności nie zaniedbałem więc tyczki i skrupulatnie podszedłem do nęcenia pod skrócony zestaw. Dodam, że grunt pod 13-tką wynosił około 60 – 70 cm. To najpłytsza część zbiornika w Halinowie. Mimo to większość wędkarzy w sektorze rozpoczęło wędkowanie od tyczki.

12foto: Damian Furmańczyk

Już kilka minut po sygnale ”wolno łowić” miałem pierwsze ryby. Na początku były to niezłe krąpiki. Potem łowiłem już niemal każdy gatunek białorybu zamieszkujący ten zbiornik. Brały ładne płocie, niewielkie leszcze oraz jazie i klenie. Nie było oczywiście urwania głowy i co wstaw ryba nie meldowała się na haku, jednak w tych warunkach można było nazwać moje łowienie dość regularnym. W połowie zawodów guma wyjechała mi dalej i wiedziałem już, że mam na kiju pierwszego w sektorze karpia. Ryba owinęła się jeszcze żyłką za płetwę, wiec zanim ją zobaczyłem myślałem, że siłuje się z większym rywalem. Niestety to tylko złudzenie towarzyszące bokiem holowanej rybie.

21

Karpik około kilograma trafił na szczęście do siatki i powiększył mój dorobek punktowy. Nie najgorszy jeśli chodzi o tą część łowiska. U kolegów było gorzej. Mateusz Łapacz, który walczył wciąż o czołowe miejsce w generalce próbował nawet wymodlić jakieś ryby;)

13foto: Damian Furmańczyk

Obawy co do skuteczności metody odległościowej w moim wykonaniu były niestety uzasadnione. Za bardzo uwierzyłem w siebie, a dystans 40 metrów to jeszcze jak dla mnie zbyt daleko. Zaczęło się od od nęcenia z procy, gdzie tylko 4 kule z 10 trafiły do celu, a skończyło na niezaciętym braniu. W momencie w którym dość skutecznie łowiłem ryby z tyczki i w mojej ocenie prowadziłem w sektorze, nie warto było tracić czas na matcha w takim stylu. Tym bardziej, że z minuty na minutę rozkręcał się łowiący obok mnie Zbigniew Płoński, który walczył o zwycięstwo w całym cyklu. Jego korespondencyjny pojedynek z Wojciechem Stefaniakiem dodawał zresztą smaczku rywalizacji. Dużych ryb było w naszym sektorze jednak jak na lekarstwo. Oprócz mojego karpia, tylko Darek Bogucki wyciągnął sumka.

W pozostałych strefach również tylko nieliczni regularnie łowili duże ryby. W sektorze A bezkonkurencyjny był Andrzej Krzyszycha, który matchem bardzo skutecznie łowił karpie i wyrastał na zdecydowanego lidera zawodów, wyławiając z wody ponad 14 tys pkt.

15foto: Damian Furmańczyk

44

W sektorze B, ulokowanym na grobli o dziwo ryba postanowiła tego dnia zastrajkować. Poprzednie edycje Pucharu Mazowsze wędkuje, czy komercyjne zawody Sensasa przyzwyczaiły nas do tego, że na tym brzegu znajdują się jedne z najlepszych miejscówek.

16foto: Damian Furmańczyk

Tym razem jednak było inaczej, a największy wynik uzyskany przez Krzysztofa Opłockiego mógł zdziwić bywalców tego łowiska.

19foto: Damian Furmańczyk

45

W sektorze C świetnie radził sobie Piotr Chłopecki, którego łupem padł ładny amur.

18

27foto: Damian Furmańczyk

Zawodnik jako drugi z całej stawki osiągnął tego dnia pięciocyfrowy wynik i uzyskał ponad 12 tys punktów.

46

W ostatnich dwóch godzinach w moim łowisku ryba żerowała gorzej, a przestoje pomiędzy braniami znacznie się wydłużały. Dzięki regularnemu strzelaniu robakami udało się jednak od czasu do czasu doławiać niewielkiego jazia i punktować. Dwie minuty przed końcem zawodów mam kolejne branie i guma ładnie wyjeżdża na kilka metrów. Kolejny karp jednak nie trafił do podbieraka. Chyba za szybko chciałem zdążyć przed ostatnim sygnałem i cyprinus po krótkim holu wypiął się z haka. Po ważeniu okazało się, że wynik 5170 punktów pozwolił mi wygrać sektor D.

47

Zawody w pięknym stylu wygrał Andrzej Krzyszycha.

22

23foto: Damian Furmańczyk

Drugie miejsce zajął Piotr Chłopecki, a mi udało się stanąć na 3 miejscu podium.

40foto: M.Ruszczyk

Najlepsza szóstka zawodów.

41foto: M.Ruszczyk

Dla pierwszej dziesiątki zawodów i oraz trzech ”lucky looserów” przygotowano nagrody sprzętowo-zanętowe. Były min rolki, pokrowce na tyczki, torby wędkarskie, uklejówki,kosze do podbieraka, wiaderka, pakiety zanęt i spławiki.

28foto: M.Ruszczyk

50

Tytuł i statuetkę dla Najlepszego Wędkarza Cyklu Zawodów o Puchar Portalu Mazowsze Wędkuje 2012 zdobył Wojciech Stefaniak uzyskując we wszystkich startach 8 punktów sektorowych.

33foto: M.Ruszczyk

Dla pierwszej szóstki cyklu przygotowano także zestawy glin od Górka i zestawy niespodzianki od Sensas i Gutmix.

51foto: M.Ruszczyk

Cała ekipa na trzecim Pucharze Mazowsze Wędkuje 2012

35foto: M.Ruszczyk

Klasyfikacja po 3 edycjach(na żółto zaznaczono nieobecności)

62

Tekst i foto : Tomek ’sircula’ Sikorski
foto: Monika Ruszczyk i Damian Furmańczyk

P.S.Serdeczne podziękowania dla Damiana Furmańczyka za świetną imprezę i zdjęcia oraz dla Moniki Ruszczyk za zdjęcia.

Impreza miała jeszcze jeden ważny aspekt, ale o tym pozwolę powiedzieć organizatorowi:)

Damian Furmańczyk napisał:

Ode mnie króciutko. Najważniejsza informacja dotyczy zebrania środków pieniężnych na Dom Dziecka w Równem. 700 zł z wpisowego od wszystkich uczestników oraz dodatkowe 300 zł przekazane przez Wojciecha i Magdę Stefaniak oraz Ryszarda Brzozowskiego, dało nam okrągły tysiąc. Fundusze zostaną spożytkowane na zakup nagród dla domu dziecka w Równem, które zawieziemy na miejsce tuż przed Mikołajkami, czyli 6 grudnia.

Z uwagi na finał tegorocznego cyklu szczególne podziękowania chciałbym przesłać do sponsorów imprezy:

– Kacpra Góreckiego i firmy ”Górek-Gliny”
– Sklepu Matchpro i Krzysztofa Kałużnego
– Całej ekipy sklepu Esox
– Firmy Robinson i Sławomira Pszczoły
– Dariusza Ciechańskiego i firmy Vimba
– Dariusza Boguckiego, Ernesta i Edmunda Gutkiewiczów oraz firm Sensas i Gut-Mix

a także dla:

– Eweliny Bartosiewicz, Moniki Ruszczyk, Tomka Sikorskiego, całej rodziny Turków, Krzysztofa Skowrońskiego, Andrzeja Giluka, Wojciecha Stefaniaka, Bartka Mizery, Roberta Kowalczyka i mojego Taty Darka – za bezinteresowną pomoc i ogromne wsparcie techniczne, duchowe oraz organizacyjne.

—————

Dziękuję Tomku raz jeszcze za Twoje cenne rady, ogromne zaangażowanie i świetną relację. Zapraszam wszystkich na kolejną edycję, która wystartuje w roku 2013.

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress