Zawody

CZERWCOWA SOBOTA NAD NARWIĄ W OKUNINIE

Sobota nad Narwią w Okuninie niemal zawsze przypomina giełdę. Ludzi jak na pchlim targu i las gruntówek . Tak w skrócie można podsumować to co zastaliśmy także tym razem. O łowieniu na ostrogach można było zapomnieć . A szkoda bo te niewykorzystane miejsca kryją piękne ryby. Niewykorzystane, bo jak można mówić o tych którzy kompletnie nie umieją obławiać przygłówkowych rynien. Wchodzą na ostrogę i posyłają gruntówki przed siebie albo co najlepsza w bok, w stronę basenu między główkami. Miejsce te można przecież obłowić z brzegu ! Nie trzeba wcale wchodzić na ostrogę. W Okuninie panuje jednak trend łowienia z „główek” Czemu ?Nie wiem , może opalanie lepsze. ?!
Rano tradycyjnie udaliśmy się więc w stronę nurtu. Nurt to miejsce bez umocnień brzegowych typu opaski czy ostrogi. Rzeka płynie tu swoim korytem i jest nieco bardziej dzika. Są dołki, wypłycenia, zwalone drzewa czy podmyte skarpy. Po przyjeździe zajęliśmy losowe miejsce koło zwalonego drzewa.

okunin

Zanęta jaką przygotowaliśmy na łowienie składała się z trzech części. Do mieszanki spożywczej trafiło sporo gliny i klejów. Pierwsza część nie zawierała kleju , drugą dokleiliśmy liant a collerem. Do trzeciej dodaliśmy sporą część bentonitu, aby „zabetonować” kule. Do każdej z trzech mieszanek dodaliśmy mrożone, białe robaki i pinkę. Do zanęty doszły też dodatki w postaci pieczywa fluo , biszkoptu Bremes czy T-orange.

towar

Na wstępne nęcenie przygotowaliśmy z Pawłem po 20 kul. Dziesięć mocno zabetonowanych , sześć klejonych liant a coller i po cztery słabo klejone w celu szybkiego zwabienia ryb w pole nęcenia.
Gruntowanie pokazało głębokość około trzy i pół metra. Dno nie było jednak czyste. Nawet gruntomierz chwytał małe zaczepy, także kluczową rolę odegrało prowadzenie zestawu.

lowimy - Kopia

kebas - Kopia (2)

cralus - Kopia - Kopia

Brania następowały zaraz po wrzuceniu kul. Na zmianę odławialiśmy krąpie w granicach 50- 300 gram. Potem brania nieco „zgasły” więc pływaliśmy ciężej. Z „wleczonego robaka” o dziwo nie złowiłem nic oprócz krąpi.

plywamy

podbieramy

Po zmianie na lżejszy zestaw miałem brań mniej jednak zaczęły trafiać się leszcze.

git - Kopia - Kopia

malyleszcz - Kopia

lesio - Kopia - Kopia

Paweł spiął ładnego leszcza i dwie dość spore ryby, które dostały hakiem po przysłowiowym pysku. Ostatnią niespodzianką na najlżejszy zestaw był dość spory ponad kilogramowy jaź, który skosztował w pince fluo.

jazio - Kopia - Kopia

Dodatkową atrakcją był wahający się stan wody. Podobno w nocy woda podniosła się o metr. Po naszym rannym przyjeździe spadła o 40 cm.!
Po ponad czterech godzinach zmagań podsumowaliśmy wyniki. Paweł miał nieco ponad 2 kilo. Jego połów to same krąpie , kilka płoci i okoń.

rybcia

okonek

Ja miałem około 5 kilogramów. Wynik zrobiłem różnym rybostanem – krąpiem, płotką, leszczem i bonusowym jaziem.

puszczwynik

 

 

Tekst i foto: Marcin Cieślak

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress