Zawody

OSTATNI DZIEŃ KWIETNIA NAD NARWIĄ W OKUNINIE

Ostatni dzień kwietnia miał być moim dniem. Od kilku dni byłem jak w amoku. Interesowały mnie ryby, ryby i jeszcze raz ryby. Mając na uwadze zeszłoroczne udane wyprawy zaplanowałem wypad do Kazunia. W ostatnim momencie dowiedziałem się jednak że najlepsze miejscówki zasypało piachem i łowienie będzie arcytrudne lub wręcz niemożliwe. Wysoka wiosenna woda zrobiła swoje tworząc łachy w „moich” rybnych dołkach. Ostatnią deską ratunku miał być nadnarwiański Okunin lub stołeczna Spójnia.
Chłopaki wybrali Narew. Po dojechaniu na miejsce ja, Paweł i Mariusz Puchalski który dołączył w ostatniej chwili udaliśmy się na potocznie zwany nurt, zostawiając w spokoju jak zwykle silnie „okupowane” przez wędkarzy zalane ostrogi.
Poziom Narwi był wysoki, a uciąg przypominał ten na Amazonce. Spławiki w okolicach 15 gram były za lekkie. Dopiero 25 gramowy spławik dało się jako tako przytrzymać. O łowieniu na typowego stopa można było po prostu zapomnieć.

spC582awik

Do naszych kotłów trafiły ogromne ilości glin i klejów wędkarskich. Oczywiście część kul zabetonowaliśmy. Jako okrasa mięsna do mojej i Pawła mieszanki trafiły kastery, mrożone białe i pinka , a także do oddzielnego kotła siekane czerwone i jokers.

kule

Mariusz postawił na parzone barwione na czerwono bielasy i jokersa w silnie sklejonych kulach.

parzone

kleue

Rano zarówno Paweł jak i Mariusz urządzili sobie wyścigi odławiając na zmianę krąpia lub płoć. U mnie natomiast w ogóle nie było ryby nie wliczając smętnych i wystraszonych uklejek. Po godzinie takiej szkoły nie wytrzymałem . Jeszcze raz gruntuje zestaw. Nic , nadal to samo! Zmieniał zestawy, pływam lżej. To samo! Podchodzę więc do Mariusza i oglądam zestaw – wszystko mamy identyczne , identyczne obciążenie, taką samą długość „ogona” czy przypon. Co za licho?
Po trzech godzinach łapania zdesperowany zakładam pęczek ochotek na hak. Wstaw i co? Mam branie! Zacinam. Guma 1,4 wyjeżdża na kilka metrów i wiem że nie jest to jakaś ryba z krąpiej lub płociej rodziny. Stawiam na dużego karpia. Rybę udaje mi się zatrzymać i „zrolować” do topu. Wtedy kolejny gwałtowny odjazd! Tym razem ryba odjeżdża aż za stanowisko Pawła i w końcu się pokazuje. To szczupak! Na oko jakieś 2,5 – 3 kilogramy. Jeszcze tylko salto na do widzenia i przegryzka przyponu. No to sobie połowiłem…..
Po tym zdarzeniu chłopakom zaczynają coraz śmielej podchodzić leszczyki w granicach 700- 800 pkt.

lechleszczyk

 

 

 

 

 

 

 

 

podbieranie

lesio

 

 

 

 

 

 

 

 

Ja honor ratuje krąpiami, ale na równorzędną walkę i dogonienie kompanów jest już za późno.

krC485p

Wyniki chłopaków :
Paweł 3600 gram

pawel  wyniki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mariusz 4200 gram.

wyniki1


Zabrakło stałych ciągłych brań krąpi lub płotek i okazałych bonusów, które poprawiły by wagę. Jednak przy tak zmiennej pogodzie, silnym wschodnim wietrze i tak wysokiej wodzie wyniki chłopaków nie są tragiczne. Około jedenastej kończymy łapanie. Rzeczne łowienie jest naprawdę nieprzewidywalne . Do następnego.

Tekst i foto: Marcin Cieślak

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress