Zawody

PICKER CHALLENGE NA ŻERAŃSKIM CZ.1″LEKKO”

Pod koniec roku, bo o końcu sezonu mowy tym razem być nie może, postanowiłem zrobić sobie swoisty challenge. Podczas wypadów na  Kanał Żerański założyłem, że będę używał dokładnie tych samych rzeczy, z tym, że raz ten sam towar podam lekko, a innym razem ciężko. Używałem dokładnie tych samych zestawów, rodzajów zanęt i robactwa, w różnych terminach.  Zobaczcie co  z tego wyszło. Najpierw wariant “lekki”.

Na miejsce wędkowania wybierałem konkretny odcinek Kanału Żerańskiego w Aleksandrowie. Wszystko po to aby móc zaprzeczyć wczesniej założonej tezie, lub ją potwierdzić.  Czyli, jak jeden tylko element może znacząco zmienić efekt naszych wędkarskich zmagań. Oczywiście porywając się na to doświadczenie warto przymróżyć jednak oko i wziać pod uwag czynniki zewnętrzne, typu nocne przymrozki, lub ich brak, oraz możliwość wędkowania dokładnie w tym samym miejscu. Ten ostatni warunek jednak ze względu na  sporą równość łowiska nie powinien być konieczny. Zamysł ogólny tego doświadczenia, miał  w dużym uproszczeniu udowodnić, że nie istnieją jedynie słuszne zanęty na konkretne gatunki ryb, a najważniejszetak naprawdę jest konkretne ich ukierunkowanie. Czego sam doświadczyłem również podczas zawodów, w których startowałem na Kanale Żerańskim.

   Kanał Żerański na tym odcinku nie jest już tak urokliwy 

Tak jak wspomniałem, wariant od którego postanowiłem rozpocząć mój challenge, to wędkowanie lekką, pracującą mieszanką.  W skład mieszanki weszła zanęta firmy Profess, na którą z małymi wyjątkami wędkuję praktycznie przez cały sezon.   Koniec roku był dla mnie typowym przetarciem szlaków na bardzo popularnym łowisku, na którym ja nie łowiłem dotąd zbyt często. Przed sezonem 2020 chciałem Kanał Żerański w Aleksandrowie po prostu rozgryźć.

Słodka zanęta i melasa to zawsze dobre połączenie gdy spodziewamy sie dużo ryb i mamy nadzieję na bonusy

Optima Vanilia to bardzo uniwersalna mieszanka o fajnym słodkim aromacie. Bezpieczna zanęta stosowana przeze mnie również z powodzeniem podczas lokalnych zawodów. Bez względu na to, czy podczas zawodów łowię karasie i liny w gliniankach, czy płocie i leszcze w kanałach i zalewach.  Gdy wędkujemy w trudnych warunkach warto odsiać grubsze frakcje.

Nawilżona, aromatyczna spożywka dopalona lekko melasą prezentuje się tak:)

Do tego oczywiście mieszanka ziemi bełchatowskiej i gliny argile. Stosunek  2:1 na korzyść mieszanki glin. Choć ze względu na zimowiskowy charakter wody, często podaje sie więcej zanęty, bo rybka tak jak pływać lubi tu również dobrze zjeść.

Lekka mieszanka ze sporą ilością jokersa będzie wzbogacona jeszcze w  trakcie łowienia topionymi  robakami i  kasterem

Zestaw robaków zanętowych i przynętowych, był dość bogaty. Miałem jokersa ochotkę, topione białe i kolorowe oraz odrobina kastera. Byłem dobrze przyogotowany. Wstępne nęcenie polegało na wrzuceniu 8 dużych koszyczków na odległość 23 metrów, czyli  zestaw powinien spoczywać mniej więcej w linii wędkowania wiekszości wędkarzy feederowych  tu łowiących. Przeważnie nęci się tu dwie linie. Blisko brzegu , a druga w pasie pomiędzy 20, a 25 metrem.

Sprzęt: na mój sprzęt składały się dwa wędziska. Oba uzbrojone w plecionkę.  Pierwsza wędka, Winner X- Lite feeder 3.00, szczytówka 0, 5 uncji, przypon 70 cm z żyłki 0,10 mm zakończony haczykiem nr 18. Drugi kij to Flagmann Sherman pro, szczytówka również 0,5 uncji, przypon 1,00m aby od czasu do czasu sprawdzić czy długość przyponu nie ma znaczenia jesłi chodzi o pobieranie przynęty przez bonusy. Hak również nr 18. W obu wariantach stosowałem koszyczki 15 gr. Ukleja nie przeszkadzała, więc nie trzeba było z ciężarem kombinować.

Lekka zanęta działała od samego początku. W łowisku zameldowały się drobne płotki i krąpiki. Ryb było na tyle sporo, że nie sposób było się nudzić. Wśród poławianych ryb nie było jednak póki co, większych płoci czy innych bonusów, na które zawsze przecież liczymy. Specyfika z resztą tego łowiska jest taka, że ryb co prawda jest dużo, ale bardzo rzadko możemy złowić kilogramowego leszcza, czy płoć powyżej 30 cm. Zdarzają, się, ale niezbyt często!

Podczs wędkowania dosypuje sobie robaczków aby  zagarniając do koszyczka zanętę, mieć ich więcej, jeśli tego wymaga sytuacja.

W trakcie 5 godzinnej sesji donęcałem bardzo różnymi wariantami. Próbowałem mieszanką zanęty z gliną, z robakami lub bez,  samą glina z jokersem oraz samą zanętą spożywczą. Ta ostatnia z resztą, przy zaniku brań ożywiała na nowo wodę. Warto sprawdzać wszystkie warianty.

Po 5 godzinach w siatce miałem ponad 4 kilogramy ryb. Głównie płocie, krąpie i małe leszczyki.  W łowisku nie pojawły się większe ryby. Nie miałem spinek. Nic z tych rzeczy. Lekka mieszanka pasowała mniejszym rybom, które bardzo chętnie pobierały czysta zanętę. Bardzo często płotki i krąpiki aż pluły mieszanką podczas wyhaczania.

Choć brakowało większych ryb, byłem wyłowiony. Taktyka z lekką zanętą przyniosła sporo małych ryb. Wśród drobnicy znalazło się kilka fajnych już płoci. Zgodnie z umową następnym razem zmienię tylko ciężkość i nawilżenie mojej mieszanki. Zapraszam niebawem do lektury kolejnego artykułu .

Tekst i Foto :Tomek Sikorski

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress