BEZ BONUSA ANI RUSZ – RELACJA Z ZAWODÓW

Druga runda spławikowego Grand Prix Koła nr 9 w Błoniu rozegrała się na naszej flagowej wodzie “Nowej Babskiej”. Warto dodać, że  od tego sezonu jest to zbiornik  NO KILL, na którym obowiązuje całkowity zakaz zabierania ryb, a siatki można rozkładać tylko podczas zawodów organizowanych przez Koło. To oczywiście nie wszystkim się podoba, ale na szczęście większoć wędkarzy pochwala ten pomysł i liczy na szybkie odbudowanie się populacji bytujących tam ryb.  Jesteśmy jednym z pierwszych Kół PZW na Mazowszu, które ustanowiły takie łowisko.

Koniec prostej to przeważnie dobre miejscówki

Tym razem do walki stanęło 22 zawodnków, którzy punktualne o 8 rozpoczęli rywalizację. Akwen podzielono standardowo podczas zawodów o GP Koła, na trzy sektory. Na szczęście udało się wszystkich rozlokować na niskim brzegu, więc nikt nie musiał  taszczyć swojego przyciężkawego sprzętu na wysoką i nieobliczalną zarazem burtę.

Tomek Urbański po rocznej przerwie od tyczki był głodny rywalizacji.

Jak zwykle założenia taktyczne wędkarzy różniły się od siebie dość znacznie. Jedni ze względu na niestabilną ostatnio pogodę nastawili się na dłubanie drobnicy, a inni zastosowali taktykę wóz albo przewóz i czekali na grubego zwierza. Także warianty zanętowe bywały czasami skrajne. Duża ilość spożywki kontra zero zanęty! Jedno było pewne, ta wodą wczesną wiosną nie darzy rybami. Może zmieni się to po kilku sezonach  No Kill. Pożyjemy zobaczymy.

W sektorze A, który rozlokowany był wokół zatoki stanowiska wylosowali min.  Michał Kierzkowski i Sebastian Góźdź. To strefa, która czasami sprawia miłe niespodzianki i to właśnie z tych stanowisk zawodnicy wygrywają zawody. Zdarza się jednak, że trzeba się tu ratować matchówką i szukać ryb, szczególnie leszczy na daleko oddalonym blacie.

Od pierwszego sygnału małe rybki trafiały do siatek zawodników, ale nie było to wędkowanie szybkościowe. Raczej każdy drobiazg trzeba było wypracować, zachęcić i sprowokować, aby w końcu trafił do siatki. Zawsze w takich przypadkach pojawia się ryzyko, że jedna duża ryba może wywindować łowcę w tabeli. Szczęścia zawsze trochę trzeba mieć, ale  dużą rybę trzeba jeszcze wyholować.  Ta sztuka już w pierwszej godzinie udała się Łukaszowi Zamieckiemu, który ustawił sobie tym samym zawody już niemal na starcie.

Gdy inni łowią żyletki za 10-20 gram, a Ty właśnie trafiłeś 1500 pkt:)

Ta ryba szczególnie w sektorze B miała zmobilizować zawodników do szukania szczęscia, bo wiadomo było, że przy himerycznie żerujących żyletkach, ciężko będzie wtedy na oko jeszcze te 1,5 kilograma przebić. Łukasz z resztą zna tę wodę i wiadomo było, że będzie się starał iść za ciosem. Paweł Sobolewski początkowo nie mógł się wpasować i jego połów nie wyglądał okazale, a niżej podpisanemu jedyne bonusy jakie wchodziły w łowisko to okonie, które skutecznie stopowały brania małych płotek i krąpików. Dopiero po odłowieniu takiego delikwenta drobiazg znów wracał w nęcone pole.

W miarę upływu czasu  bonusy i bonusiki trafiały się także i innym. Najczęstszą zdobyczą były liny, które zdecydowanie ustawiły rywalizacje. Praktycznie wszyscy zawodnicy z czołowej szóstki mieli w siatce lina. Po za tym trafiały się karasie, wspomniane okonie,  i pojedyńcze jaziki. Gdzieś wcięło natomiast leszcze, które często decydują tu o końcowym sukcesie w zawodach. Cóż, niestabilna jeszcze pogoda potrafi sporo namieszać.

Andrzej Użlis nie mógł narzekać na brak towarzystwa swoich dziewczyn:)

Biorąc po uwagę teoretycznie najlepsze miejsca sektora C, to własnie w tej strefie na wiosnę powinny paść najwyższe wyniki. Słońce jednak wyszło dopiero pod koniec zawodów i w tym można upatrywać fakt, ze ryby nie wyszły żerować na płytsza wodę . Tu tylko Tomek Urbański przekroczył magiczną tego dnia barierę czterocyfrowego wyniku i wygrał sektor delikatnie przekraczając tysiąc punktów. Pomógł mu w tym  ładny linek.

Pięknie wybarwiony błoński lin.

W sektorze C zwycięstwo i punkty do Grand Prix koła walczyli jeszcze min. Jacek Piekut i nasz zdolny Junior Jakub Wróblewski. Wyniki nie odstawały od reszty sektorów.

Podsumowując połowy o tej porze roku nie zaskoczyły. Dominowały wyniki do tysiąca punktów, a tylko dwóch wędkarzy mogło pochwalić się czterocyfrowym rezultatem. Dodatkowo bardzo niestabilna pogoda zrobiła jeszcze swoje. Kilka większych ryb które mogły zmienić obraz rywalizacji wygrało walkę z wędkarzami. Niżej podpisany w ostanich dwóch kwadransach miał dwa porządne bonusy na kiju, ale po krótkim holu ryby wypięły się z małego haka numer 22. Podejrzewam, że pod koniec zawodów ruszyły się jednak leszcze, ale te na taki haczyk rzadko dobrze się wcinają.

Po ważeniu okazało się, że gruby lin oraz troszkę mniejszych ryb zapewniły zwycięstwo Łukaszowi Zameckiemu. Lina udało się trafić także Pawłowi Sobolewskiemu, który wywalczył 2 miejsce w sektorze B i 4 w klasyfikacji generalnej.

Poniżej jeszcze karasie złowione podczas zawodów, które w  takich warunkach robią sporą różncę. Bardzo niska temperatura wczesnym rankiem i bardzo słoneczne popołudnie, to naprawdę spory skok temperatury.

WYNIKI 

SEKTOR A

1.Sebastian Góźdź  865 gram

2.Marcin Makarewicz 780 gram

3.Stanisław Chamczyk 565 gram

4.Marcin Matuszewski 455 gram

5.Michał Kierzkowski 410 gram

6.Tomasz Lasota 270 gram

7.Łukasz Bartosiński 235 gram

SEKTOR B

1.Łukasz Zamiecki 2210 gram

2.Paweł Sobolewski 995 gram

3.Tomasz Sikorski 835 gram

4. Piotr Bartczak 705 gram

5. Adam Bieniek 610 gram

6. Andrzej Użlis 330 gram

7 Krzysztof Szczygieł 320 gram

SEKTOR C

1.Tomasz Urbański 1080 gram

2.Tomasz Niewadomski 935 gram

3. Bartek Natkański 570 gram

4. Jakub Wróblewski 525 gram

5. Dariusz Jasiński 270 gram

6. Jacek Piekut 265 gram

7. Piotr Krupiński 190 gram

8. Marek Kwak 185 gram.

Najlepsza szóstka

Uczestnicy zawodów

Kolejne zawody zaliczane do GRAND PRIX  za nami. Zanim rozpoczęliśmy zmagania, podzieliliśmy się symbolicznie jajeczkiem, a po zawodach czekał na wędkarzy pyszny żurek z kiełbasą i  jajkiem. Na tę chwilę  czołówka wyścigu o tytuł najlepszego spławikowego wędkarza Koła nr 9 w sezonie 2019 po 2 startach kształtuje się następująco:

1. Sebastian Góźdź 2 pkt

2. Paweł Sobolewski 3 pkt

3. Łukasz Zamiecki 3 pkt

4. Tomek Sikorski 5 pkt

5. Stanisław Chamczyk 6 pkt

6. Dariusz Jasiński 6 pkt

Przypominamy, że na koniec jeden najsłabszy start, lub punkty karne za nieobecność można odpisać.

Tekst i Foto :Tomek Sikorski

foto Cezary Wieczorek

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress