Zawody

CO NOWEGO NA “NOWEJ”, ŁOWIMY PAŹDZIERNIKOWE PŁOTKI.

      Nie wiem co ma w sobie ta woda, ale do glinianki „Nowej” czyli flagowej, grodziskiej wody od dawna mam sentyment. Na nic szukanie tu rekordowych egzemplarzy, ale woda mimo iż ciężka i mocno eksploatowana, zawsze późną jesienią przyciąga mnie jak magnes. Jesienią, zupełnie inaczej niż latem można się o każdej porze dnia nałowić do syta. Ryby zazwyczaj nie są gigantami i radzę nastawiać się na ilość niż jakość, ale obiecać mogę z tego miejsca, że nawet początkujący wędkarze na pewno coś tutaj z wody wyłuskają. Czasem przychodzi taki dzień, że człowiek chce się po prostu wyłowić. Po okresach letnich zawodów, gdzie można liczyć się w stawce, łowiąc 500 gram , ma się czasem ochotę na zaspokojenie głodu brań.  Jeśli ktoś ma blisko i odczuwa podobne emocje, radzę udać się na “Nową” i łowić do bólu. Mój mały trening miał potrwać około trzech godzin. Dałem sobie jeszcze trzydzieści minut zapasu na robienie zdjęć do relacji etc..

Rzut oka na najpłytszy brzeg “Nowej”

Kiedyś w tle widać  było tylko drzewa. Teraz mamy kolejną halę.. Wprawne oko znajdzie stojącego w krzakach amatora żywca.

Około południa zjawiłem się nad brzegiem grodziskiej wody. Ku mojemu zaskoczeniu nad wodą, ani żywej, spławikowej duszy. Gęsto zaś od spinningistów i amatorów żywca. Widać szczupak żre, skoro tyle osób rzuca jeden przez drugiego. Miejsce mojego wędkowania wytypowałem zupełnie losowo. Chciałem po prostu mieć auto za plecami, żeby daleko nie nosić klamotów, dlatego też usiadłem od drogi. Pomyślałem, że na wypadek deszczu, którego na szczęście zabrakło, będę miał blisko..

 

Takiej wielkości kule powędrowały pod 9 element mojej tyczki.

Wszystko gotowe… Można zaczynać.

Do kotłów trafiło około 8 litrów gliny, będących mieszanką czarnej Argille, gliny Competition i Ziemi bełchatowskiej od Gliny Natura. Do tego dżokers w ilości 250 ml. Ryb jest tu dużo, dlatego nawet pół kilograma dżokersa nie byłoby przesadą.  Zanętę płociową Yuki Gardon Maximo wymieszałem z Epiceine od Sarsa oraz konopiami. Mieszankę zubożyłem gliną. Do zanęty nie dawałem w  ogóle robactwa. Dywan z dżokersa miał być jedyną pożywką dla ryb. Na haczyk zakładałem dwie ochotki, choć ryby bez problemu zasysały pinkę a nawet białe robaki.  8 kul z dżokersem i 6 kul mieszanki z zanętą powędrowało do wody. Ryby z „Nowej” lubią obfite nęcenie. Jeśli będziemy żałować  złowimy na pewno mniej.

Pierwsze minuty…

Tym razem rozłożyłem 3 topy ze spławikami od grama do dwóch. Grunt na 9 metrze tyczki wynosił  około 4 merów. Dalej głębokość sięga nawet szóstego metra.  Ryby nie boją się brzegu i z powodzeniem można łowić już ze “skróta”. Twarde i równe dno gwarantuje, że ryby zameldują się w łowisku. Zestawy zawiązałem na żyłce 0,10 mm, a przypon rzędu 0,79 mm. dawał możliwości wyrywania ryb na przysłowiową klatę.  Całość uzupełniał mocny haczyk nr 18. Wszystkie zestawy zrobiłem na oliwce, aby przynęta była ekspresowo transportowana w pobliże dna.

 

New Micron Asso – moja płociowa przyponówka. Po prawej : odpowiedni zapas robactwa, bo ryb będzie sporo.

Przyszedł czas na łowienie. Ryby od początku ustawiły się w kulach i brały pewnie niemal przez cały czas.  Momentami wychodziło słońce, więc wędkowanie było naprawdę bardzo przyjemne.  Litował się także wiatr, który tylko chwilami utrudniał wędkowanie. Mimo, że większych ryb zabrakło, płocie współpracowały znakomicie. Rybami towarzyszącymi,  były spore jak na tę wodę krąpie. W trzy godziny udało mi się złowić 153 ryby. Tempo nie było może zawrotne, ale myślę, że wynik końcowy muszę uznać za przyzwoity.

 

łowienie..

Wodom cześć.

153 rybki.

Jeszcze tylko ostatnie foto i czas wypuszczać mój połów.

Tekst i foto: Marcin Cieślak

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress