PUCHAR PREZESA ZARZĄDU KOŁA PZW nr. 11 W GRODZISKU MAZOWIECKIM

Przepiękne jesienne widoki przywitały uczestników tradycyjnej imprezy kończącej sezon rywalizacji wędkarskiej na naszym flagowym akwenie, Stawy Walczewskiego. Łowisko prezentowało się naprawdę urokliwie.

1

2

3

Wydawałoby się, że ustabilizowana pogoda będzie sprzyjała dobrym połowom, a w naszych siatkach będzie roiło się od ryb. Zawody te zawsze rozgrywamy po jesiennym zarybieniu zbiornika. Tym razem do wody trafiło trochę młodego szczupaka i standardowo już karpia. Właśnie z tym ostatnim gatunkiem wiązały się nadzieję, części z szesnastu uczestników niedzielnej imprezy.

4

8

Pomimo taktyki ”na grubo” nastawionej na spotkanie z wpuszczanymi cyprinusami, w towarze nie mogło zabraknąć jokersa.

5

31

Po szybkim losowaniu rozeszliśmy się na stanowiska. Część osób postawiło na matchówki i oczekiwanie na dużą rybę, a część starała się jednak odławiać drobną i niełatwą tego dnia drobną płoć. Ogólnie rzecz ujmując wiadomo było, że ani karpie, ani drobnica nie żerowały dobrze. Co potwierdzały obserwacje wędkujących na tym zbiorniku w tygodniu poprzedzającym zawody.

9

Od początku postawiłem na odławianie niewielkiej płoci. Nie wiedziałem tylko, że nawet o drobiazg będzie niezwykle trudno. Ultra delikatne zestawy oraz wybieranie najmniejszej ochotki na haczyk skutkowały w miarę częstymi braniami. Niestety początkowo nie byłem w stanie wejść w rytm i zacinać skutecznie.

Po pierwszych 15 braniach miałem chyba ze 3 ryby w siatce i postanowiłem na dobre odłożyć bacik, a skoncentrować się na krótkiej 6 elementowej tyczce. Wcześniej przewidziałem, że może być niezwykle ciężko o każdą rybkę więc odległość łowienia wybrałem identyczną na bacie i tyczce. Dzięki temu w momencie gdy potrzebowałem ultra dokładnego łowienia wybieram krótką tyczkę, a w momencie gdy brania się nasilą i trzeba szybciej odławiać rybę, wracam do pełnego zestawu.

Częstotliwość skutecznych zacięć wprawdzie się zwiększyła, ale i tak daleko mi było do samozadowolenia. Łowiący obok mnie Zygmunt Archanowicz, który notabene wylosował stanowisko, na którym miałem go przyjemność spotkać trenującego w tygodniu, początek miał lepszy i częściej coś wrzucał do siatki.

10


Dalej łowiący również na moim brzegu Mateusz Wojacik i Tomasz Pogorzelec sprawdzali czy skuteczniejsza w tych warunkach będzie tyczka czy krótki bat i podobnie jak ja przeskakiwali czasami z metody na metodę.

11

13

Jak już wspomniałem na początku niektórzy wędkarze nastawili się na grubą rybę. Jednym z nich był Mariusz Wojarnik.

14

Zawodnikowi udało się skusić cyprinusa i po spokojnym holu wyszedł zdecydowanie na prowadzenie. Był to z resztą jedyny karp złowiony podczas tegorocznej edycji Pucharu Zarządu Koła nr 11 w Grodzisku Maz. Wszyscy zawodnicy, którzy łowili drobną rybę zastanawiali się ile ryba waży i czy to co mamy w siatce wystarczy. Kontakt z karpiem miał jeszcze pod koniec rywalizacji Marcin Januchowski, ale bonus zerwał delikatny przypon.

15

Karp złowiony przez Mariusza lekko zachwiał moją wiarę w końcowy sukces bo płocie, które trafiały do mojej siatki tego dnia oscylowały w okolicy 15 pkt i nie były w dodatku w szale żerowania. Nazwać ich połów regularnym to delikatnie mijać się z prawdą. Łatwo więc sobie obliczyć, że żeby zbliżyć do ocenianego na około 1,5 kilo cyprinusa trzeba było złowić około stu ryb.

Wędkowanie delikatnym zestawem utrudniały też mocno liście, które po każdym podmuchu wiatru ścieliły się w setkach w łowisku. Trzeba było nieźle się gimnastykować aby między nimi wstawić zestaw.

Po 4 godzinach męczarni i dłubania niewielkich ryb przyszła pora na ważenie i wszystko stało się jasne. Wiadomo było, że wyniki w okolicach kilograma będą dawały czołówkę. Pierwszy połów w tych granicach zgłosił do wagi Grzesiek Zieliński, który standardowo dołowił niezłego leszcza. Wynik to 1355 gram.

20

19

Minimalnie przebił go Tomasz Pogorzelec, który z wody wyciągnął 1395 punktów.

21

24

W łowisku Tomka zameldowały się też małe szczupaczki, które z pewnością przeszkodziły w uzyskaniu większego wyniku.

22

Tego typu niechciane bonusy pojawiały się prawdopodobnie także u innych zawodników. Wtedy następowały delikatne przestoje w braniach. U mnie w takim momencie szybko do wody wędrował zestaw z wentylem, bo przestoje to również sygnał, że w łowisko mogły wejść duże ryby. Niestety nic takiego się nie stało. Waga na moim stanowisku pokazała 1480 punktów i w tym momencie prowadziłem.

34

Ciekawy byłem jednocześnie ile ważył karp złowiony przez Mariusza Wojarnika.

30

Okazało się, że ryba ważyła 1405 punktów i to ja tym razem o przysłowiowy włos pokonałem Mariusza i ostatecznie wygrałem całe zawody. To taki rewanż za ubiegłoroczną jesienną imprezę o której możecie przeczytać pod tym linkiem , kiedy to pierwsze miejsce przegrałem o 20 gram. Wtedy jednak sobie połowiliśmy porządnie:)

Pełne wyniki.

wyniki

Zwycięzcy imprezy.

32

Podczas zawodów wręczono także statuetkę za złowienie największej ryby, którą zgarnął oczywiście Mariusz Wojarnik, za karpia 1405 pkt.

Zwycięstwo w trudnych warunkach cieszy mnie tym bardziej, że na ostatnich pieć tur rozgrywanych w Kole jest to moja czwarta wygrana, a raz byłem trzeci.

Tekst i foto: Tomek ”sircula” Sikorski
foto zawodników: Sylwek Wojacik

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress